W Formule 1 robi się naprawdę nieciekawie. Z wyścigów wycofała się Honda, a w ślad za nią może pójść również Toyota. Japońska firma przyznaje, że jej straty są ogromne i sięgają półtora miliarda dolarów! To oznacza, że jeśli Toyota w ogóle pozostanie w stawce, będzie musiała mocno zacisnąć pasa.
>>>Zobacz, kto zyska na upadku Hondy
"Sytuacja jest niezwykle trudna, ale musimy stawić jej czoło. Nie wiemy kiedy i jak skończy się ten kryzys" - mówi prezydent Toyoty, Katsuaki Watanabe.
- zwalnia pracowników, a dyrektorów pozbawia premii. Czy to pomoże utrzymać team w Formule 1? Do tej pory koncern nie szczędził funduszy na wyścigi, miał najwyższy budżet. Jak będzie teraz? - zastanawia się serwis wp.pl.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|