Dziennik Gazeta Prawana logo

Felipe Massa wstał z łóżka i już chodzi

30 lipca 2009, 12:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Brazylijski kierowca po raz pierwszy po operacji głowy wstał z łóżka szpitalnego. Felipe Massa przebywa w wojskowej klinice w Budapeszcie od soboty, kiedy trafił tam po rozbiciu swojego Ferrari podczas kwalifikacji do wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Węgier na torze Hungaroring.

W czwartek po południu szefostwo teamu Ferrari poinformowało, że Massa opuścił oddział intensywnej terapii w szpitalu AEK w Budapeszcie i został pprzniesiony na indywidualną salę.

"Felipe już mówi, samodzielnie oddycha, może siedzieć i w środę wieczorem po raz pierwszy chodził" - powiedział ojciec kierowcy Luis Antonio Massa.

Luis Antonio Massa zamierzał w czwartek po południu przewieźć syna do specjalistycznej kliniki w Paryżu prowadzonej przez Gerarda Saillanta, gdzie ma przejść intensywną rehabilitację, ale węgierscy lekarze uznali, iż stan zdrowia jeszcze na to nie pozwala i Brazylijczyk będzie musiał zostać w Budapeszcie przynajmniej do niedzieli.

Lekarz rodzinny Massy, Dino Altman przyznał, że Felipe był ogromnie zaskoczony, gdy usłyszał od niego, że niedzielną Grand Prix Węgier wygrał broniący tytułu mistrza świata Brytyjczyk Lewis Hamilton z McLaren-Mercedes, a drugi na mecie był jego partner z Ferrari - Fin Kimi Raikkonen.

Ferrari w końcówce ubiegłego sezonu pokonało McLaren-Mercedes w walce o tytuł wśród konstruktorów, jednak w tym sezonie obydwa zespoły miały poważne problemy ze swoimi bolidami, co odbiło się na wynikach. Przed startem na Hungaroringu monopol na zwycięstwa i miejsca na podium mieli kierowcy Brawn GP-Mercedes i Red Bull-Renault.

Według lekarzy z wojskowego szpitala Brazylijczyk nie pamięta sobotniego wypadku, do którego doszło w końcówce drugiej części kwalifikacji do GP Węgier. Został wtedy uderzony w głowę przez ważącą prawie kilogram metalową sprężynę, która odpadła z bolidu jadącego przed nim rodaka Rubensa Barrichello z Brawn GP-Mercedes. Stracił przytomność i jadąc z prędkością ponad 200 km/godz. uderzył w barierę ochronną ustawioną ze zużytych opon.

Chociaż kask częściowo uchronił przed poważniejszym urazem, to po przewiezieniu do szpitala stwierdzono u niego pęknięcie kości czaszki i wstrząśnienie mózgu, a lekarze zdecydowali się na natychmiastową operację. W poniedziałek rano został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej, po czym rozmawiał już ze swoimi bliskimi: rodzicami i żoną Rafaelą, która w listopadzie spodziewa się narodzin ich pierwszego dziecka.

Na razie lekarze nie chcą się wypowiadać na temat jego powrotu do Formuły 1, ale wiadomo, że na pewno nie będzie startował w tym sezonie. Szefostwo Ferrari ogłosiło w środę wieczorem, że podczas Grand Prix Europy na torze ulicznym w Walencji (23 sierpnia) miejsce w jego bolidzie zajmie siedmiokrotny mistrz świata Niemiec Michael Schumacher, który zakończył karierę w 206 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj