Start w Barcelonie i szybkie wejście w góry
Trasa 113. edycji Tour de France została oficjalnie zaprezentowana w Palais des Congrès w Paryżu. Wielka Pętla rozpocznie się 4 lipca w Barcelonie, gdzie zawodnicy zmierzą się z dwoma nietypowymi etapami. Pierwszy z nich będzie drużynową jazdą na czas, natomiast drugi zakończy się na wymagającej trasie sprzyjającej specjalistom od krótkich, stromych podjazdów.
Już w pierwszym tygodniu peleton zawita w Pireneje. Organizatorzy nie przewidzieli jednak etapów, które powinny wywołać decydujące starcia faworytów klasyfikacji generalnej. Górskie finisze w Les Angles i Cirque de Gavarnie mają raczej stworzyć szansę dla śmiałków z ucieczek niż wyłonić przyszłego zwycięzcę wyścigu.
Szansa dla sprinterów i specjalistów od ucieczek
Pierwsza część rywalizacji będzie wyjątkowo zróżnicowana. Sprinterzy powalczą o zwycięstwa etapowe m.in. w Pau, Bordeaux, Dordogne, Nevers oraz Chalon-sur-Saône, choć nie wszystkie płaskie odcinki będą łatwe do kontrolowania przez ich zespoły.
Organizatorzy przygotowali także kilka etapów idealnych dla zawodników specjalizujących się w długich ucieczkach. Szczególnie interesująco zapowiadają się odcinki prowadzące do Ussel i Belfortu, gdzie scenariusz z sukcesem harcowników wydaje się bardzo prawdopodobny.
Masyw Centralny, Jura i Wogezy przygotują grunt pod Alpy
Po Pirenejach wyścig skieruje się do Masywu Centralnego, gdzie meta jednego z etapów została wyznaczona w Le Lioran. Następnie peleton odwiedzi Jurę i Wogezy.
Szczególnie wymagający będzie drugi weekend wyścigu. Etap kończący się w Le Markstein poprzedzi premierowy podjazd Le Haag, natomiast dzień później kolarze po raz pierwszy w historii Tour de France zmierzą się z Plateau de Solaison. To właśnie w tym momencie różnice w klasyfikacji generalnej mogą zacząć wyraźnie rosnąć.
Jedyna czasówka i alpejska kulminacja
Po dniu odpoczynku zawodnicy staną do jedynej indywidualnej jazdy na czas. Trasa poprowadzi malowniczymi drogami nad Jeziorem Genewskim i może znacząco wpłynąć na układ klasyfikacji generalnej przed decydującymi etapami.
Największe emocje organizatorzy pozostawili jednak na trzeci tydzień rywalizacji. Po etapie do Orcières Merlette peleton dwukrotnie finiszować będzie na legendarnym Alpe d'Huez.
Szczególnie wymagający zapowiada się przedostatni górski etap. Kolarze rozpoczną go w Le Bourg-d'Oisans, a następnie pokonają Col de la Croix de Fer, Col du Télégraphe oraz Galibier. Dopiero po tych wspinaczkach rozpoczną historyczny podjazd na Alpe d'Huez od strony Col de Sarenne. Łączne przewyższenie etapu przekroczy 5600 metrów, co uczyni go najtrudniejszym odcinkiem całego wyścigu.
Wielki finał z powrotem na Montmartre
Po alpejskich zmaganiach peleton przeniesie się do Paryża. Zanim zawodnicy dotrą na Pola Elizejskie, będą musieli jeszcze raz pokonać stromy podjazd na wzgórze Montmartre.
To rozwiązanie, które spotkało się z bardzo pozytywnym przyjęciem kibiców, ponownie ma nadać ostatniemu etapowi bardziej wyścigowy charakter i zwiększyć szanse na emocjonującą walkę aż do samego finiszu.
Tour de France 2026 zapowiada się jako edycja, w której o końcowym triumfie zdecydują przede wszystkim umiejętności wspinaczkowe. Choć sprinterzy i specjaliści od ucieczek otrzymają swoje okazje do zwycięstw etapowych, kluczowe rozstrzygnięcia zapadną w Alpach, podczas dwóch legendarnych finiszów na Alpe d'Huez.