Środowy etap zakończył się finiszem z dużego peletonu, choć wcześniej, w połowie dystansu, kiedy kolarze pokonywali jedyną premię górską, kilku sprinterów, w tym Caleb Ewan i Mark Cavendish odpadło od głównej grupy. Kłopoty miał także późniejszy zwycięzca, który jednak przy pomocy kolegów z zespołu doszedł do peletonu, a na mecie sięgnął po szósty w karierze triumf etapowy w Giro.
Przez wiele kilometrów na czele jechała grupka uciekinierów, składająca się z zawodników zajmujących dalekie lokaty. Kolarze z ucieczki rozegrali pomiędzy sobą walkę na premii górskiej (blisko 20 km 4-procentowej wspinaczki), ale na 66 km przed metą zostali doścignięci przez peleton.
Wszyscy zawodnicy czołowej dziesiątki klasyfikacji przyjechali na metę w pierwszej grupie utrzymując swoje pozycje. Lopez wyprzedza triumfatora czwartego etapu Niemca Lennarda Kaemnę o 39 s i Estończyka Reina Taaramae o 58 s.