Dziennik Gazeta Prawana logo

Bulls umocnili się na pozycji liderów. Gaśnie gwiazda Lina

13 marca 2012, 10:37
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Derrick Rose i Jeremy Lin
Derrick Rose i Jeremy Lin/PAP/EPA
Chicago Bulls umocnili się na pozycji liderów Konferencji Wschodniej ligi NBA, pokonując we własnej hali New York Knicks 104:99. Powoli mija okres "Lin-manii" w NBA. Jeremy Lin, pierwszy Amerykanin chińskiego, a ściślej tajwańskiego pochodzenia w lidze, który z "grzejącego ławę" przeistoczył się w lutym w gwiazdę Knicks, po kilku fantastycznych występach prezentuje się coraz słabiej, podobnie jak cała drużyna z Nowego Jorku.

W poniedziałek Knicks ponieśli szóstą z rzędu porażkę. Na parkiecie "Byków" Lin zdobył 15 punktów i miał osiem zbiórek, ale pod względem skuteczności wypadł blado: trafił z gry tylko cztery razy na 11 prób.

Ekipę gospodarzy, osłabioną brakiem Luola Denga, Richarda Hamiltona i C.J. Watsona, poprowadził do zwycięstwa Derrick Rose, który uzyskał 32 punkty. Najwięcej pochwał zebrał jednak rezerwowy Taj Gibson za 15 punktów i 13 zbiórek.

"Nasza gra na tablicach była rewelacyjna, a Taj był wielki. Jego skuteczne dobitki w drugiej połowie zdecydowały o zwycięstwie" - ocenił trener "Byków" Tom Thibodeau.

W Phoenix w pojedynku z Timberwolves Marcin Gortat tym razem rozegrał słabszą partię, nie zaliczył tzw. double-double, zapisując na swym koncie osiem punktów i cztery zbiórki. W końcówce spotkania gospodarze mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale najpierw spudłował zza linii trzech punktów Jared Dudley, a chwilę potem Gortat - z rzutów wolnych.

Największe pretensje trener "Słońc" Alvin Gentry miał za bezkarne dopuszczanie do tego, by Kevin Love zbierał piłki i rzucał za trzy punkty. W ten sposób lider Minnesoty zdobył połowę z 30 punktów, głównie w ostatniej części gry. W bieżącym sezonie Love zdobył co najmniej 30 oczek już po raz piętnasty.

W meczu outsiderów ligi New Orleans Hornets przegrali z Charlotte Bobcats 71:73. W ostatnich 11 sekundach gospodarze posiadali piłkę, ale akcję Trevora Arizy zablokował najlepszy na parkiecie Bismack Biyombo. Bobcats, których właścicielem jest słynny Michael Jordan, odnieśli dopiero szóste zwycięstwo przy 34 porażkach. (PAP)

af/ co/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj