Dziennik Gazeta Prawana logo

LeBron James ani na chwilę nie zszedł z parkietu. Cavaliers czwarty raz z rzędu w finale ligi NBA

28 maja 2018, 10:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
LeBron James
LeBron James/PAP/EPA
Koszykarze Cleveland Cavaliers czwarty raz z rzędu zagrają w finale ligi NBA. W rywalizacji o prymat na Wschodzie wygrali z Boston Celtics 4-3 w play off. W decydującym meczu "Kawalerzyści" triumfowali 87:79 na boisku rywali. Bohaterem był LeBron.

Cavaliers występowali w finale NBA w latach 2015-2017, a zwycięstwo odnieśli w sezonie 2015/16. Za każdym razem ich rywalem był zespół Golden State Warriors. Być może dojdzie do powtórki z historii, gdyż "Wojownicy" walczą w finale Konferencji Zachodniej; remis 3-3 w konfrontacji z Houston Rockets.

W niedzielę "Kawalerzystów" do sukcesu poprowadził James, który zdobył 35 punktów, miał 15 zbiórek, dziewięć asyst i dwa bloki (ale też osiem strat, cztery faule). Znakomity koszykarz cały czas był na parkiecie, rządził i brylował, a zbliżający się finał będzie jego ósmym kolejnym w karierze (w barwach obecnej drużyny i Miami Heat).

Decydujące spotkanie na Wschodzie było bardzo zacięte, a jeszcze na sześć minut przed końcem ekipa Celtics prowadziła 72:71 po rzucie za trzy punkty Jaysona Tatuma. Później nastąpił kryzysowy moment gospodarzy, którzy przestali trafiać, a rywale wprost przeciwnie. Na 40 sekund przed końcową syreną Cavaliers wygrywali 86:74 i sukcesu nie mogli już wypuścić z rąk.

podkreślił 33-letni James.

- dodał trener Tyronn Lue.

Pierwszy raz w tej rywalizacji play off zdarzyło się, aby zwyciężyli przyjezdni. Wcześniej i Celtics, i Cavaliers potrafili wykorzystać atut własnego parkietu. Klub z Cleveland ma w składzie Jamesa, trzykrotnego mistrza NBA, który rozstrzygnął losy finału konferencji. Dobrze zaprezentował się także Jeff Green - 19 pkt i osiem zbiórek. Blisko double-double był również Thompson - 10 pkt, dziewięć zbiórek.

Najskuteczniejszy wśród rywali 20-letni Tatum uzyskał 24 "oczka". Amerykańskie media podkreślały, że tak skutecznego i dużo grającego pierwszoroczniaka nie było w rozgrywkach od czasów legendarnego Kareema Abdula-Jabbara (debiutował w sezonie 1969/70).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj