Greg Oden ma ten sezon w NBA z głowy. Debiutant w drużynie Portland Trail Blazers odniósł poważną kontuzję kolana i prędko nie zagra. Żeby umilić sobie życie, kupił sobie pieska, małego beagle'a. Nazwał go na cześć byłej gwiazdy NBA - Charles Barkley.
Utalentowany koszykarz ma z nim same problemy. Drugiego dnia piesek mu uciekł. Poza tym nie szczeka i nie chce jeść psiej karmy. Z lubością za to zajada się trawą. Poza tym załatwia się gdzie popadnie.
"Doprowadza mnie tym do szału" - żali się Greg Oden. "Wiem, że ciężko jest wyszkolić psa, ale każdy przecież chciałby, żeby jego pies załatwiał się na zewnątrz i nie wyjadał z twojego talerza" - dodaje koszykarz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|