Lakersi od niemal samego początku nie musieli się martwić o wygraną, bo rywal nie błyszczał i miał bardzo duże trudności ze skutecznością. Koszykarze z Utah trafili zaledwie 29 na 70 rzutów z gry. Liderem był Donovan Mitchell, ale jego 24 punkty nie pomogły, by przeciwstawić się ekipie z Los Angeles.

"Jestem dumny z postawy LeBrona, bo zagrał bardzo równy mecz w obu połowach. Mogłem cały czas na niego liczyć. On tej nocy potrafił w każdej sytuacji znaleźć drogę do kosza. Ponadto koncentrował na sobie przeciwników, co umożliwiło innym zawodnikom rzucanie za trzy punkty" - podsumował trener Lakers Frank Vogel.

Bohaterem derbów Nowego Jorku został Kyrie Irving, a zawodnicy Brooklyn Nets pokonali New York Knicks 113:109. Wynik zmieniał się jednak wielokrotnie i raz prowadzili jedni, a raz drudzy. Iriving udowodnił jednak po raz kolejny, że to on jest mistrzem końcówek. 27-letni koszykarz trafił dwa najważniejsze, bo ostatnie rzuty w całym meczu.

A jego trafienie za trzy punkty na 22 sekundy przed końcowym gwizdkiem dało drużynie prowadzenie 111:109. W sumie Iriving zdobył 26 punktów, ale na pochwały zasługuje także Spencer Dinwiddie, który wchodząc z ławki rezerwowych rzucił 20 punktów.

Drużynę Knicks można pochwalić za bardzo dobrą skuteczność rzutów za trzy punkty - trafili 17 z 25 prób. Najskuteczniejszym zawodnikiem był RJ Barrett - 16 pkt.

"Jak wiesz, że masz takiego koszykarza, który jest w stanie zawsze skutecznie zagrać w końcówce, daje całemu zespołowi zastrzyk pewności siebie. Wydaje mi się, że nawet jak rywale wyszli na trzypunktowe prowadzenie, to niewielu się zmartwiło" - powiedział Joe Harris, koszykarz Brooklyn Nets.