George do Clippers przeszedł jako "wolny agent" w lipcu po spędzeniu dwóch lat w Oklahoma City Thunder. Na pierwszy występ w barwach nowej drużyny musiał jednak poczekać, bowiem w przerwie międzysezonowej przeszedł dwie operacje barków. W czwartek przypomniał o swoim potencjale - przebywał na parkiecie przez 24 minuty i w tym czasie uzyskał 33 pkt. W końcówce jednak trzy razy stracił piłkę na rzecz Jrue Holidaya. Ten ostatni był najlepiej punktującym zawodnikiem gospodarzy - zdobył 36 pkt i miał sześć przechwytów.

Ekipa gości musiała sobie radzić bez Kawhiego Leonarda, który po raz trzeci w tym sezonie odpoczywał. 28-letni koszykarz, który grał dzień wcześniej w przegranym meczu z Houston Rockets (93:102), tym razem miał nie nadwyrężać bolącego kolana. "Pelikany" jednak także miały swoje kłopoty - ze względów zdrowotnych pauzować musieli Brandon Ingram i Lonzo Ball.

W czwartek głośno było także o innym powrocie. W NBA po niemal rocznej przerwie ponownie zaprezentuje się uznawany za jednego z najlepszych zawodników tej ligi Carmelo Anthony. Utytułowany gracz, który w przeszłości występował m.in. w Denver Nuggets (2003-11) i New York Knicks (2011-17), podpisał niegwarantowany kontakt z Portland Trail Blazers. Umowa zmieni charakter, jeśli 35-letni zawodnik będzie występował w tym zespole do 7 stycznia. W poprzednim sezonie był związany z Houston Rockets, ale rozstał się z tym klubem po rozegraniu 10 spotkań.

Doncic tego dnia osiągnął 33 pkt, miał 11 asyst i 10 zbiórek. Skuteczność Słoweńca jednak nie wystarczyła, by Mavericks pokonali na wyjeździe New York Knicks. Pojedynek zakończył się ich porażką 103:106. O zwycięstwie gospodarzy przesądził Marcus Morris, który niespełna 14 sekund przed końcową syreną trafił z dystansu, a łącznie uzbierał 20 pkt.

Po raz pierwszy w Madison Square Garden jako zawodnik drużyny gości zaprezentował się Kristaps Porzingis. Publiczność nie przyjęła dobrze Łotysza, który poprzednie cztery lata spędził w miejscowej ekipie - buczała na niego przez całe spotkanie.

Koszykarze Milwaukee Bucks pokonali we własnej hali Chicago Bulls 124:115, a ich liderem tradycyjnie był Giannis Antetokounmpo. Był autorem 38 pkt, do których dołożył 15 zbiórek, a jego klubowy kolega Eric Bledsoe zgromadził 31 pkt. Grek po raz siódmy w tym sezonie zdobył ponad 30 "oczek".