Oczekuje się, że transakcja zostanie sfinalizowana w przyszłym miesiącu, a Jordan pozostanie inwestorem mniejszościowym. Ma nadal nadzorować politykę transferową w klubie i mieć decydujące zdanie przy wyborach w drafcie NBA.

Reklama

Związki byłego koszykarza z Charlotte datują się od 2006 roku. Wówczas sześciokrotny mistrz NBA zdecydował się na zakup mniejszościowego pakietu udziałów Bobcats/Hornets. Cztery lata później Jordan stał się już większościowym właścicielem "Szerszeni". Swoją część sprzedał mu wówczas Robert L. Johnson, który w udzielonym kilka miesięcy temu wywiadzie przyznał, że żałuje podjętej wtedy decyzji.

Jordan stał się wówczas pierwszym byłym zawodnikiem NBA oraz pierwszym czarnoskórym, który został większościowym właścicielem klubu NBA. Okresu jego „panowania” nie można zaliczyć jednak do najbardziej udanych. Od momentu pojawienia się w klubie MJ’ Bobcats/Hornets grali w play off-ach zaledwie trzy razy i za każdym razem ich przygoda kończyła się już na pierwszej rundzie.

Miniony sezon Hornets zakończyli na ostatnim miejscu w Southeast Division. Gorszy bilans w NBA mieli tylko Detroit Pistons i San Antonio Spurs.

Kierownictwo Hornets regularnie krytykowane było za fatalne decyzje transferowe i kadrowe oraz niecelne wybory w drafcie np. Michaela Kidda-Gilchrista (nr 2 w 2012) czy też Cody’ego Zellera (nr 4 w 2013). W klubie do dziś z dużym zażenowaniem wspominany jest choćby niesławny sezon 2011/2012 z bilansem meczów 7-59, czy trzy sezony z dorobkiem mniejszym niż 30 zwycięstw.

60-letni sześciokrotny mistrz NBA od dłuższego czasu prowadził rozmowy o sprzedaży z konsorcjum kierowanym przez Gabe'a Plotkina, mniejszościowego właściciela Hornets i założyciela Melvin Capital Management LP oraz z mniejszościowym właścicielem Atlanty Hawks, Rickiem Schnallem. Jordan ma zachować mniejszościowe udziały w klubie. Jednak zrzeknie się decyzyjności w jego sprawach.