– zaznaczyła mistrzyni świata sprzed roku.
By automatycznie znaleźć się w finale należało uzyskać wynik lepszy od 72 m.
- przyznała.
Zawodniczka warszawskiej Skry jest zdumiona, że w Rio tak dużo śpi. Budzi się dopiero po 10-11 godzinach.
- dodała.
Z kolei finał jest zaplanowany na poniedziałek na godz. 10.40 czasu lokalnego. To dla Włodarczyk dobra godzina, bo na zgrupowaniach treningi rzutowe zaczyna o 10.30.
– podkreśliła.
W Rio jeszcze nie przyszła do niej kontrola antydopingowa, ale nie obawia się jej, bo była już tak często badana, że kolejna nie zrobi na niej żadnego wrażenia.
– uważa.
Na stadionie, tradycyjnie już, zasiedli jej rodzice oraz znajomi. Z trybun obejrzą także jej finał.
- podkreśliła.
Włodarczyk do Brazylii przyleciała jako faworytka. Od dwóch lat wygrywa praktycznie wszystko. Dlatego też – jak sama przyznaje – jej największą rywalką jest ona sama.
- powiedziała.
Podopieczna Krzysztofa Kaliszewskiego wierzy, że gdzieś ktoś nad nią czuwa, bo wszystko w Rio kręci się wokół jej szczęśliwej ósemki.
- zakończyła.
Olimpijski finał rzutu młotem w Rio de Janeiro został zaplanowany na poniedziałek na godz. 15.40 czasu polskiego.
Włodarczyk ma już w swojej kolekcji medal olimpijski. Cztery lata temu w Londynie wywalczyła srebro, a przed nią była tylko zdyskwalifikowana obecnie za stosowanie dopingu Rosjanka Tatiana Łysenko. Polka ma w kolekcji także m.in. trzy medale MŚ (w tym dwa złote) i cztery ME (trzy złote).