Dziennik Gazeta Prawana logo

Dobry początek polskich lekkoatletów

15 sierpnia 2009, 15:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Udanie dla polskiej ekipy rozpoczęły się w Berlinie lekkoatletyczne mistrzostwa świata. W przedpołudniowych eliminacjach wystartowało pięcioro reprezentantów. Do finałów awansowali: Katarzyna Kowalska (3000 m z przeszkodami), Tomasz Majewski (kula) i Szymon Ziółkowski (młot). W ćwierćfinale "setki" pobiegnie Dariusz Kuć, natomiast Małgorzacie Trybańskiej (trójskok) nie udało się zakwalifikować do finału.

(pchnięcie kulą - 21,19 m): Chodziło o to, by jak najszybciej się uporać z eliminacjami i pokazać rywalom, że jest się mocnym. W finale nie ma co kombinować. W pierwszej próbie trzeba bardzo daleko pchnąć i wtedy można spokojnie przystępować do dalszej części konkursu. Widzę, że wszystko będzie dobrze. Przyjechałem tu po złoto i właśnie o nie tutaj walczę.

(3000 m z przeszkodami - 9.26,93, rekord życiowy): Na początku biegu wątpiłam w swoje możliwości, ale na ostatnim kilometrze zmobilizowałam się i walczyłam. Trochę przestraszyłam się, że pod koniec rywalki mnie miną, ale udało się znaleźć w czwórce, premiowanej awansem. Uratował mnie spokój. Forma przyszła w odpowiednim czasie. W finale nie mam nic do stracenia. Jeśli znajdę się w ósemce, będzie to wielki sukces.

(100 m - 10,46): Zależało mi przede wszystkim na bezpośrednim awansie, czyli z miejsca, a nie z czasem. Może wynik nie powala na kolana i nie jestem z niego zadowolony, ale bieg był generalnie wolny. W ćwierćfinale postaram się pobiec przede wszystkim luźniej, bo w eliminacjach za bardzo się spiąłem. Końcówkę troszkę odpuściłem, bo czułem, że jestem trzeci, ale na szczęście nikt się przede mnie nie wepchnął.

(trójskok - 14,06): Niestety, nie udało się. Przyznam, że przed pierwszą próbą trochę nogi mi ze zdenerwowania drżały, ale mimo wszystko zmobilizowałam się w drugiej próbie. Nie wystarczyło jednak.

(rzut młotem - 77,89): Po raz pierwszy w życiu udało mi się w mistrzostwach świata w pierwszej próbie zakwalifikować do finału. Ten rzut jednak daleko odbiega od jakiejkolwiek estetyki w tej konkurencji. Bardzo przypominał mi tę próbę z igrzysk olimpijskich w Sydney. Tam trener Czesław Cybulski zażyczył sobie, by w eliminacjach rzucać na maksa i też wywinąłem takiego fiflaka jak teraz. Nie miałbym nic przeciwko temu, by w Berlinie tak samo się skończyło jak w Australii.

(siedmiobój): Po dwóch konkurencjach, biegu na 100 m przez płotki i skoku wzwyż, nie mogę być zadowolona. Stać mnie na znacznie lepsze wyniki, ale daje o sobie znać niedawna kontuzja ścięgna w nodze odbijającej. Zobaczymy jak to będzie dalej, ale ze sportową złością podchodzę do dalszej rywalizacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj