Dziennik Gazeta Prawana logo

Wings For Life. Małysz gonił 8 tysięcy biegaczy. Nożyński najlepszym z uciekinierów

dzisiaj, 18:03
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wings For Life. Małysz gonił 8 tysięcy biegaczy. Nożyński najlepszym z uciekinierów
Wings For Life. Małysz gonił 8 tysięcy biegaczy. Nożyński najlepszym z uciekinierów/PAP
Dariusz Nożyński z wynikiem 67,9 km oraz Monika Brzozowska, która pokonała dystans 52 km triumfowali w Poznaniu w 13. edycji biegu charytatywnego Wings For Life World Run, w którym uczestników gonił samochód pościgowy prowadzony przez Adama Małysza.

Do rywalizacji w tym niezwykłym biegu przystąpiło osiem tysięcy osób. Start wyznaczono na placu Marka na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. "Biegamy dla tych, którzy biec nie mogą" - takie motto od początku, czyli od 2014 roku, przyświeca organizatorom i uczestnikom tych zawodów. Całkowity dochód z wpisowego (150 złotych od osoby) przeznaczony jest na rozwój badań nad uszkodzonym rdzeniem kręgowym.

Wyjątkowość biegu polega na tym, że jest to rywalizacja bez klasycznej linii mety. Finiszem dla uczestników jest samochód, który wyruszył ze startu pół godziny za zawodnikami. Wynikiem jest nie czas, ale pokonany dystans. Po raz kolejny w rolę kierowcy samochodu pościgowego wcielił się Małysz, który początkowo ruszył z prędkością 14 km/godz., ale co pół godziny systematycznie przyspieszał.

Chętnych do wzięcia udziału w tej imprezie było znacznie więcej, organizatorzy szacują, że to nawet ponad 30 tysięcy biegaczy. Pakiety już w grudniu ubiegłego roku wyprzedały się błyskawicznie, w ciągu godziny. Względy bezpieczeństwa uniemożliwiają zwiększenie liczby uczestników.

Małysz doskonale pamięta pierwszą edycję biegu, bo zanim wsiadł za kierownicę „catcher cara”, sam przed nim uciekał.

- Strasznie się ta impreza rozrosła, choć mamy pewne ograniczenia. Chcielibyśmy, żeby tak było jak w Wiedniu, gdzie zawodnicy startują czteropasmową autostradą i udział może wziąć nawet 20 tysięcy – przyznał znakomity przed laty skoczek narciarski.

Jak dodał, mimo że od 2016 roku regularnie goni i eliminuje zawodników, wciąż czuje ekscytację tym dniem.

- Jest to dla mnie wciąż duże przeżycie. Mijanie tych wszystkich uczestników to jest coś niesamowitego. Szczególnie na samym początku, gdy wyprzedzamy osoby poruszające się na wózkach, czy egzoszkieletach. Bo my dla nich przede wszystkim robimy, by w przyszłości mogli pobiec o własnych siłach - podkreślił.

Wielu byłych sportowców związanych jest z tą imprezą niemal od początku i regularnie pojawia się na starcie. Tyczkarka Monika Pyrek przyznała, że wciąż pozostaje „wakacyjnym biegaczem”.

- Traktuje to jako reset głowy, ale też różne dolegliwości sprawiają, że nie zawsze mogę regularnie biegać. W tym roku pobiegłam „na żywca”, nie przygotowywałam się. Tyle, ile genetycznie mam wydolności, tyle z siebie dam – powiedziała PAP Pyrek, która ostatecznie po 10 kilometrów została dogoniona przez Małysza.

Z kolei Joanna Jóźwik, specjalistka od dystansu 800 m przebiegła blisko 15 km. Jej rekord to 27 km.

- Gdy biegałam jeszcze zawodowo trener nie pozwalał na dłuższe dystanse. Kiedyś miałam wpisane 12 km i miałam zejść z trasy, więc potem rozdawałam wodę innym uczestników. W tym roku pobiegłam rekreacyjne, na bicie rekordów przyjdzie jeszcze czas – tłumaczyła.

Jej zdaniem, popularność tego biegu jest niesamowita.

- Gdyby nie było żadnych limitów, myślę, że w Poznaniu mielibyśmy największy pod względem frekwencji bieg w Polsce – stwierdziła Jóźwik.

W rywalizacji kobiet triumfowała Monika Brzozowska, która przebiegła 52 kilometry.

- Mój plan był na 48-50 kilometrów. 48 km przebiegłam dwa lata temu podczas mojego pierwszego startu w Wings For Life. Słońce dziś trochę przeszkadzało, bo organizm nie jest jeszcze przystosowany do wyższych temperatur. Miałam towarzystwo do 20 kilometrów, ale potem one się wykruszyło i musiałam już potem radzić sobie sama – opowiadała Brzozowska na antenie TVN 24.

Rywalizacja wśród mężczyzn zapowiadała się ciekawie, bowiem przez ponad 45 kilometrów prowadził maratończyk Andrzej Rogiewicz. Nożyński to jednak prawdziwy specjalista od Wings For Life, a w stolicy Wielkopolski triumfował po raz ósmy. Jego wynik to 67,9 km i był drugim globalnym rezultatem. Światową klasyfikację po raz czwarty z rzędu wygrał Japończyk Jo Fokuda, który w Fukuoce biegł z aplikacją i zanotował rezultat 78,95 km.

Biegi flagowe, czyli te, w których zawodników goni prawdziwy samochód pościgowy, odbyły się w pięciu innych miastach Europy – w Wiedniu, Monachium, Lublanie, Zugu, Zadarze i Bredzie. Wielu uczestników na świecie wystartowało z aplikacjami, a łącznie w zawodach wzięło udział 346 527 osób.

Nagrodą za zwycięstwo jest możliwość startu w kolejnej edycji Wings For Life w wybranym przez siebie mieście.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj