Dotychczasowy lider Słowak Peter Sagan (Bora-Hansgrohe) był ósmy, a najlepszy z Polaków - Tomasz Marczyński (Lotto Soudal) - zajął 16. miejsce.

Reklama

W klasyfikacji generalnej trzech kolarzy ma ten sam łączny czas: pierwszy jest van Poppel, drugi – Sagan, a trzeci – Modolo. O kolejności zadecydowała suma miejsc na etapach, a najmniejszą miał Holender – trzeci w Krakowie i drugi w Katowicach.

Z Polaków najwyżej po dwóch etapach – na szóstej pozycji – plasuje się Kamil Gradek z reprezentacji (Orlen CCC Polska), dzięki bonifikatom zdobytym na lotnych finiszach. Marczyński zajmuje 20. miejsce, ze stratą 10 s do lidera. Identyczną ma 68. w klasyfikacji Rafał Majka (Bora-Hansgrohe).

Niedzielny etap był rozgrywany w 30-stopniowym upale, który nie odstraszył jednak kibiców. Na starcie w Tarnowskich Górach w tłumie można było dostrzec Macieja Bodnara, zwycięzcę etapu jazdy indywidualnej na czas w Tour de France przed tygodniem w Marsylii.

"Przyjechałem pokibicować" – powiedział kolarz grupy Bora-Hansgrohe, który spotkał się z kolegami z drużyny Saganem i Majką.

Już na pierwszych kilometrach łatwo oderwali się od peletonu mistrz Polski Adrian Kurek (CCC Sprandi Polkowice), Kamil Gradek z reprezentacji, Holender Martijn Keizer (LottoNl-Jumbo) oraz Fin Joonas Henttala (Novo Nordisk). Ich przewaga nad zasadniczą grupą nie była większa niż trzy minuty.

Keizer uciekał również na sobotnim odcinku wokół Krakowa i w niedzielę bronił koszulek najlepszego "górala" i najaktywniejszego. Na tym drugim trykocie bardzo zależy Kurkowi, który mówił jeszcze przed startem wyścigu, że chce go zdobyć po raz trzeci. Wygrywał klasyfikację aktywnych w TdP w 2011 i 2012 roku.

Z tej czwórki Kurek rzeczywiście był najbardziej zdeterminowany. Przed pierwszą lotną premią w Piekarach Śląskich (56. km) mocniej nacisnął na pedały, wygrał ją i dalej samotnie kontynuował ucieczkę, zgarniając punkty także w Chorzowie (75. km) i Siemianowicach Śląskich (85. km). Tym samym zapewnił sobie granatową koszulkę.

Wszędzie kolarzy witały tłumy widzów. Mocno dopingowany Kurek wjechał samotnie na rundy w Katowicach, ale peleton, który wcześniej wchłonął Gradka, Keizera i Henttalę, szybko odrabiał straty i dogonił mistrza Polski 40 km przed metą. Chwilę później zaatakował inny kadrowicz - Paweł Bernas, ale starczyło mu sił na kilkanaście kilometrów rajdu i wygranie dwóch górskich premii.

W końcówce etapu tempo w peletonie było bardzo wysokie. Drużyny ustawiały pociągi, aby rozprowadzić swoich sprinterów. Minimalnie wygrał Modolo, wyprzedzając van Poppela o pół koła. Sagan, zablokowany przez innych kolarzy, nie był w stanie włączyć się do walki o zwycięstwo.

W poniedziałek kolarze wjadą już w góry. Trzeci etap poprowadzi z Jaworzna do Szczyrku (161 km) i zakończy się krótką wspinaczką do hotelu "Orle Gniazdo".