"Najbliższe 500 dni to podstawa (...) Nic nie możemy przeoczyć" - powiedział Macron, zwracając się do grupy kilkuset urzędników odpowiedzialnych za organizację igrzysk, wśród których byli ministrowie sportu, spraw wewnętrznych i transportu.
„Nie będziemy idealni w trakcie igrzysk. Wiemy, że to niemożliwe, biorąc pod uwagę miejską sieć transportową, jaką mamy” – przyznał Macron, odnosząc się w szczególności do problemów z dostępnością dla osób z niepełnosprawnościami.
Wcześniej prezydent Francji spotkał się w Pałacu Elizejskim z Tonym Estanguetem, szefem komitetu organizacyjnego i Thomasem Jollym, dyrektorem artystycznym igrzysk, aby omówić ceremonię otwarcia. Po raz pierwszy w historii odbędzie się ona nie na stadionie, ale poza nim, nad Sekwaną, w sercu stolicy. Jest to bezprecedensowe wyzwanie dla służb bezpieczeństwa.
26 lipca 2024 roku o godzinie 20:24 ponad sto statków przewożących ekipy sportowców popłynie rzeką od mostu Austerlitz do Wieży Eiffla. Trasa liczy sześć kilometrów, a wszystko w obecności około 600 tys. widzów.
Nad Sekwaną ma się odbyć kilka imprez, w tym 10-kilometrowy maraton pływacki.
„Wyciągnęliśmy wnioski z wydarzeń na Stade de France” – zapewniła minister sportu Amelie Oudea-Castera na antenie France Inter, nawiązując do wpadek organizacyjnych przed finałem piłkarskiej Ligi Mistrzów w maju 2022 roku w Saint-Denis na przedmieściach Paryża.
"Jeśli chodzi o infrastrukturę sportową i mieszkaniową, wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem, obiekty oddane zostaną do użytku między grudniem 2023 roku a wiosną" - dodała.
Prezydent spotkał się też na obiedzie z przedstawicielami firm partnerskich, które przeznaczą na organizację igrzysk nawet 1,2 mld euro, czyli nieco ponad jedną czwartą budżetu.
Budżet, który w 96 procentach jest prywatny, będzie opierał się na dochodach z biletów, sponsorach i wkładzie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl).
„Koszty są całkowicie ograniczone” - zapewniła również minister, pomimo 10-procentowego wzrostu do 4,4 mld euro na koniec 2022 roku.
Macron nie odniósł się jeszcze do wezwania kierowanego przez Ukrainę w sprawie wykluczenia z igrzysk rosyjskich i białoruskich sportowców.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.