Trener piłkarskiej reprezentacji Francji Raymond Domenech przyznał, że po barażowym meczu z Irlandią w eliminacjach do mistrzostw świata, nie spał dwa dni. Wszystko za sprawą okoliczności, w jakich Francja wywalczyła awans. Gola Williama Gallasa na wagę remisu (1:1) poprzedziło zagranie ręką Thierry'ego Henry'ego, które umknęło uwadze sędziego.
"Nie spałem dwa dni. Dopiero teraz powoli odreagowuję. Nie jesteśmy oszustami. Skorzystaliśmy jedynie na błędzie arbitra" - powiedział Domenech.
Mimo awansu do mundialu część kibiców i mediów nie ustaje w krytyce Domenecha, domagając się nawet jego dymisji. Ten nie zamierza się jednak przejmować nieprzychylnymi opiniami.
"Nie zamierzałem zrezygnować i nigdy nie zrezygnuję pod wpływem krytyki. Wraz z presją rośnie moja motywacja. Trudności zawsze mnie mobilizowały. Kiedy wszystko przebiega spokojnie zaczynam się najpierw nudzić, a później niepokoić" - dodał francuski szkoleniowiec.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl