Nie wiem, czy najważniejszy. Na pewno bardzo długo na niego czekałem.
Ja nie patrzę na to w ten sposób. Po prostu bardzo się cieszę z mojego pierwszego gola w kadrze od meczu towarzyskiego z Meksykiem. Przyznaję jednak że fajnie, iż wpadł w tak ważnym meczu. To mnie cieszy podwójnie. Ale tak naprawdę nie przykładam wagi do tego, kiedy po raz ostatni trafiłem, bo liczy się to co dzieje się tu i teraz. Nie liczyłem przecież ile minęło dni od spotkania z Meksykiem.
Pewnie trochę pomogła. Kuba przeprowadził bardzo ładną akcję i dograł do mnie piłkę. Nie pozostało mi nic innego jak wybrać. Miałem dwie możliwości: albo mu odgrywać albo strzelać, wybrałem ten drugi wariant, no i opłaciło się.
Ja mam strzelać bramki i moja decyzja okazała się słuszna. I tyle.
To żadna niespodzianka, bo współpraca z Kubą układała mi się bardzo dobrze już w czasach wspólnej gry w Wiśle. Dobry piłkarz z innym dobrym piłkarzem zawsze dogada się na boisku.
Bardzo podobne gole strzelałem już dużo wcześniej w Pucharze UEFA, bo Kuba dogrywał mi idealne piłki. W każdym meczu będziemy się tak samo starać.
Starałem się im pokazać, że będą musieli na mnie uważać. Ale o tych kilku starciach tak łatwo nie zapomnę, bo po spotkaniu zostało mi parę niezłych siniaków. Ale nic mi nie dolega, jestem tylko zmęczony.
To bardzo dobra drużyna, ale nam udało się ich po prostu ich zaskoczyć.