Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie drżę ze strachu przed Polakami"

14 października 2008, 02:40
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Wiem, że będę prezentował się jeszcze lepiej. I coś czuję, że dopiero wtedy będzie wokół mnie naprawdę dużo szumu" - mówi DZIENNIKOWI piłkarz reprezentacji Słowacji Marek Hamsik.

Marek Hamsik: No jasne! To było w 2007 roku, graliśmy przeciwko... Polsce. Mecz zakończył się wynikiem 2:2, a ja wszedłem na ostatnich pięć minut.

Bez większego sentymentu. Nie zachowałem nawet koszulki z tamtego występu, mimo że kolekcjonuje trykoty. Dla mnie było to o tyle nietypowe spotkanie, że trener wystawił mnie na lewej stronie pomocy, a nie na środku, gdzie zazwyczaj gram.

Na pewno nie drżę ze strachu przed tym spotkaniem. Ale nie jest też tak, że lekceważę was zespół. Tak sobie myślę, że potencjał naszych drużyn jest podobny. Dlatego daję naszym zespołom po pięćdziesiąt procent szans na wygraną.

Nie myślę o niej. Zdaje sobie sprawę z tego, że jestem ceniony, bo dobrze gram. Ale wiem też, że będę prezentował się jeszcze lepiej. I coś czuję, że dopiero wtedy będzie wokół mnie naprawdę dużo szumu (śmiech). Kto wie, może najlepszy mecz w życiu zagram przeciw wam? Oby!

Odpowiem tak: mam nadzieję, że prognozy Zibiego często się sprawdzają (śmiech).

Na pewno jestem w piątce czołowych playmakerów. Sporo strzelam i asystuję, kibice i dziennikarze to doceniają, cieszę się ich uznaniem.

>>>Zobacz, jak ostatnio graliśmy ze Słowacją

Nieprawda. To bardzo ładna metropolia. A że czasem śmierdzi w niej śmieciami? Cóż, żadne miasto nie jest doskonałe. A co do niebezpieczeństw w Neapolu to rozumiem, że chodzi panu o mafię. Ja nie miałem z nią kontaktu, więc ciężko mi wypowiadać się na ten temat.

Nikt do tej pory nie sprezentował mi we Włoszech auta, ale jak wrócę do miasta po spotkaniu z Polską, to sprawdzę swój parking i kto wie, może spotka mnie miła niespodzianka? (śmiech).

A dlaczego nie? Jestem liderem niezłej drużyny, którą wszyscy we Włoszech szanują, ludzie na ulicy mnie rozpoznają, działacze są mili, po cóż zatem miałbym stamtąd odchodzić?

Zaskoczę pana – rozmawialiśmy ze sobą kilka razy, ale... nigdy na temat piłki.

Trzeba by było zrobić sondę na ten temat wśród moich rodaków. Ale tak naprawdę nie interesuje mnie to, co ludzie powiedzą. Nedved to mój idol, lubię jego styl gry i przemyślenia – czytałem książkę Pavla. Nic i nikt nie zniszczy mojej sympatii do niego.

To możliwe. Rośnie nam pokolenie zdolnych zawodników, którzy grają w coraz lepszych zespołach europejskich, że wspomnę tu o Skrtelu z Liverpoolu. Jak nabierzemy doświadczenia, to na pewno staniemy się liczącą europejską jedenastką.

Jest ich dokładnie pięć. Jeden to data moich urodzin, drugi to wizerunek ulubionego zwierza, lwa. Pozostałe mają związek z piłką.

Występuję w mocnym klubie, nieźle zarabiam, mam wielu przyjaciół, więc dlaczego miałbym chodzić smutny? Poza tym w życiu nauczyłem się tego, że sfrustrowani ludzie grają gorzej w piłkę, więc staram się ciągle chodzić zadowolony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj