Kibice reprezentacji Polski chcieli zobaczyć w bramce w meczu z Czechami Artura Boruca, ale wszyscy spodziewali się, że Leo Beenhakker da raczej szansę Łukaszowi Fabiańskiemu. Leo postawił jednak na Boruca, a "Fabiana" posadził na ławce. "To była jedna z najtrudniejszych decyzji w mojej karierze" - przyznaje holenderski selekcjoner.
>>>Boruc kontuzjowany - kto zagra ze Słowacją?
"Mogę ją porównać tylko z posadzeniem na ławce Realu Madryt Emilio Butragueno, który był wtedy absolutną gwiazdą Królewskich. Do dziś wypomina mi żartem w wywiadach, że w całej jego karierze byłem jedynym trenerem, który się na to zdobył" - mówi Beenhakker w "Gazecie Wyborczej".
Leo wie, że musi wprowadzać do drużyny nowych zawodników. "Musiałem trochę zmienić zespół po Euro 2008, wprowadzić do kadry kilka nowych twarzy i najpierw poznać je lepiej, dotrzeć do nich. Ale i wtedy, i teraz wierzyłem, że z tych piłkarzy da się zbudować silny zespół, który będzie osiągać właśnie takie rezultaty. Potrzebowaliśmy tylko czasu" - zdradza selekcjoner reprezentacji Polski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|