Dziennik Gazeta Prawana logo

Tylko trener podtrzymywał Boruca na duchu

16 grudnia 2008, 12:49
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Kiedy wiarę w Artura Boruca stracili już niemal wszyscy, on jeden do końca podtrzymywał go na duchu. Polski bramkarz może być wdzięczny menedżerowi Celtiku Gordonowi Strachanowi. Szkot wystawił go do składu mimo fatalnego kiksu w meczu z Hibernianem. "To była trudna decyzja, ale na szczęście wszystko się powiodło" - mówi trener kontrowersyjnego bramkarza.

>>>Brytyjskie media pastwią się nad Borucem

Strachan nie zmienił swojego nastawienia do "Borubara" pomimo ciągłych skandali i błędów, jakie popełnia golkiper.

Boruc zagrał w ostatnim meczu ligowym pomimo katastrofalnej wpadki z The Hibs. Wielu trenerów po takim klopsie skazałoby swojego zawodnika na ławkę. Ale nie Strachan. "To była trudna decyzja, ale powiodło się dobrze. Menedżer musi podjąć taką decyzję - czy stoi za swoimi piłkarzami" - wytłumaczył menedżer. Szkot wie, że na każdego piłkarza trzeba patrzeć z perspektywy pewnego okresu gry. A Boruc popełnia błędy od niedawna. Wcześniej był najczęściej najlepszym zawodnikiem Celtiku i pewnym punktem reprezentacji Polski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj