Artur Boruc więźniem? Przynajmniej zdaniem Gordona Strachana. Trener Celticu ostatnio porównał polskiego bramkarza do bohaterów filmu "Wielka Ucieczka", którzy bezskutecznie próbują wydostać się z obozu jenieckiego podczas II Wojny Światowej. Podobnie jest z Borucem.
Ci, którzy liczyli na to, że najlepszy polski bramkarz w końcu zmieni klubowe barwy, muszą się uzbroić się w cierpliwość. Strachan dał bowiem jasno do zrozumienia, że ani w zimowym oknie transferowym, ani po zakończeniu sezonu, choć właśnie wtedy do mistrzów Szkocji przyjdzie potencjalny następca Boruca, .
"Rozmawiałem kilka dni temu z Borucem i powiedziałem mu, że nie będę go zatrzymywał w klubie za wszelką cenę. Ale <wielka ucieczka> to nie jest dla niego rozwiązanie, chyba go co do tego przekonałem. Artur wie, że dopóki będę pracował w Celtic Glasgow, zawsze tu będzie mógł wrócić" - powiedział .
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|