Roman Pawluczenko został odkryciem podczas Euro 2008, a teraz bryluje w lidze angielskiej w barwach Tottenhamu. Rosjanin nie zapałał jednak wielką miłością do Wysp Brytyjskich. Podobnie jak jego serdeczny kolega z reprezentacji Andriej Arszawin nienawidzi angielskiego jedzenia. "Dobrze, że w Londynie mieszka już ze mną żona. Ona gotuje mi wspaniały barszczyk i pierogi" - oddycha z ulgą Pawluczenko.
>>>Londyńczycy to brudasy jakich mało
Pawluczenko już od pół roku gra w Tottenhamie, ale nadal jest sercem w Rosji. Gwiazdorowi Sbornej ciężko zaaklimatyzować się na Wyspach Brytyjskich.
Piłkarz "Kogutów" cierpiał głód. "Nie lubię angielskiego jedzenia. To jakiś prosty bufet" - marudził i podkreślał, że . Teraz jednak do Rosjanina dołączyła w Londynie żona Łarysa i życie stało się prostsze. "Jedzenie przestało być problemem. Łarysa jest świetną kucharką i znów mogę delektować się barszczem i pierogami" - cieszy się Pawluczenko.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|