Dziennik Gazeta Prawana logo

Stare długi nadal ścigają Kamila Grosickiego

5 marca 2009, 22:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kamil Grosicki, który fantastycznie zaczął rundę wiosenną, znowu może mieć kłopoty. Jego były klub - FC Sion - domaga się od niego zwrotu 26,5 tysiąca euro. Wydawało się nawet, że Grosickiemu trzeba będzie cofnąć certyfikat uprawniający do gry w ekstraklasie! To z kolei dawałoby prawo domagania się walkoweru ze strony Arki Gdynia, która w pierwszej kolejce po przerwie zimowej przegrała 0:3 z Jagiellonią.

"Do niczego takiego nie dojdzie" - oburza się prezes białostockiego klubu Cezary Kulesza. "Sprawa jest dość skomplikowana, ale na pewno nie zostaną wyciągnięte tak drastyczne konsekwencje" - dodaje.

Grosicki, będąc w Szwajcarii pożyczył od Sionu 26,5 tysiąca euro, a dokładnie to zwrócił się z prośbą, by klub wypłacił mu trzy pensje z góry. "Po upływie jakiegoś czasu Szwajcarzy stwierdzili, że Kamil jest im niepotrzebny i nie widzą go w składzie. Trochę jednak już go poznali, , a Grosicki złożył pod nim swoją parafkę" - odpowiada Kulesza.

Na postępowanie Sionu oburzony jest menedżer piłkarza Mariusz Piekarski. "Nie mieli prawa dawać Kamilowi żadnych dokumentów do podpisu bez mojej obecności. Przedstawiony mu papier był w języku francuskim, którego Grosicki nie zna. Okazało się, że jest to rozwiązanie umowy z klubem i zrzeczenie się reszty zarobków, czyli pensji za pół roku.

"Skoro rozwiązali z nim umowę, to domagają się też zwrotu tych >pożyczonych< pieniędzy" - dalej wyjaśnia Kulesza. "Oczywiście Kamil tych pieniędzy fizycznie nie ma. Dlatego my jako klub postanowiliśmy wpłacić je Sionowi. Zrobiliśmy przelew, ale niestety okazało się, że pomyliliśmy numer konta, więc gotówka nie wpłynęła do Szwajcarów. Oni zdążyli się już poskarżyć PZPN i stąd ta plotka, że Grosickiemu zostanie cofnięty certyfikat. Zapewniam jednak, że nie ma tematu".

"Nie może być tak, że klub, który oszukał, skarży się, że został oszukany" - mówi Piekarski. "Sprawą zajmie się FIFA, która pilotuje wszystkie nieporozumienia między klubami z różnych krajów. Sion to jednak najgorzej zorganizowany i najbardziej szemrany klub, z jakim współpracowałem" - dodaje.

"Zdeponowaliśmy te 26,5 tysiąca euro na koncie PZPN. Ma to być zabezpieczenie, gdyby jednak Sion wygrał w FIFA, ale wątpię, by tak się miało stać" - mówi Kulesza. "Kamil niech spokojnie przygotowuje się do gry i do kolejnych meczów" - łagodzi sytuację Piekarski. - dodaje. W szwajcarskim klubie nikt nie był wczoraj uchwytny, by przedstawić sprawę z ich punktu widzenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj