Prokuratura twierdzi, że Piotr Reiss ustawiał mecze, ale były kapitan Lecha Poznań zaprzecza wszystkim oskarżeniom korupcyjnym. "Nie zrobiłem w życiu nic, o co mógłbym mieć do siebie pretensje. Nigdy nie przyznałem się też do winy" - zarzeka się "Reksio", który mimo zawieszenia wciąż liczy na to, że wróci na boisko.
Wcześniej Reiss mówił jednak co innego. Przeprosił kibiców, a dziennikarzy poinformował, że nie ma nic do powiedzenia.
Teraz zawodnik wyjaśnia motywy swojego postępowania. "Byłem kompletnie zaskoczony całą sytuacją. W tamtym momencie nie miałem jeszcze przedstawionych żadnych zarzutów. Media miały nade mną olbrzymią przewagę. Byłem odcięty od świata, nie miałem możliwości porozmawiania z adwokatem, nie wiedziałem, co się dzieje. Co więc mogłem powiedzieć? niezwiązanego z tym spotkaniem. W jakiś sposób to ich święto zostało przeze mnie popsute. Tylko za to ich przeprosiłem" - powtarza Reiss.
" i coraz bardziej zirytowany wmawianiem mi mojej rzekomej winy. Powtarzam, że to oszczerstwo" - kończy legenda "Kolejorza".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|