Dziennik Gazeta Prawana logo

Zarząd PZPN za zwolnieniem Beenhakkera

31 marca 2009, 14:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dni Leo Beenhakkera na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski są policzone. Większość członków zarządu PZPN chce zwolnienia Holendra. "Jego czas minął. Wyniki kadry są dalekie od oczekiwań. A pycha i butność przekraczają wszelkie granice" - mówi DZIENNIKOWI Kazimierz Greń, jeden z bardziej wpływowych ludzi w PZPN.

>>>Podzielili się w sprawie Leo

Bardzo możliwe, że sprawą Beenhakkera zajmie się jeszcze dziś zarząd PZPN. W piłkarskim związku powstały dwie frakcje - jedna chce natychmiastowego zwolnienia selekcjonera, druga ostrzega, by nie robić żadnych pochopnych ruchów. Jednak część działaczy z tej drugiej frakcji nie wyklucza zmiany swojego zdania.

"Jeśli dziś będzie takie głosowanie, to jestem za tym, żeby Beenhakker dalej był trenerem. Na pewno nie można zwolnić go przed środowym meczem z San Marino. Gdyby jednak zarząd zebrał się w czwartek, to nie wiem, czy moje stanowisko nie uległoby zmianie" - mówi DZIENNIKOWI , członek zarządu PZPN. W tej grupie "niezdecydowanych" wielu myśli podobnie jak Masiota.

Takich wątpliwości co do przyszłości Leo nie ma Kazimierz Greń. Podobnie jak on myśli jeszcze wielu ze ścisłego kierownictwa PZPN. "Jeśli we wtorek zarząd nie zajmie się sprawą Beenhakkera, to jestem za tym, żeby po meczu z San Marino jak najszybciej zwołać zarząd PZPN, który będzie dotyczył tylko i wyłącznie tego, czy Holender dalej ma pracować z naszą kadrą" - mówi Greń.

. "Arogancja, pycha i butność Holendra w stosunku do polskich trenerów i działaczy przekracza wszelkie granice. Jednak to można przeżyć, ale słabych wyników i fatalnej gry kadry już nie. Za takie dziadostwo nie można płacić Beenhakkerowi tak wielkich pieniędzy" - grzmi Greń.

Jak zdradza DZIENNIKOWI Greń, działacze w ogóle nie zastanawialiby się, co zrobić z Beenhakkerem, gdyby nie groźba wysokiego odszkodowania za zwolnienie go. Jednak nie możemy być zakładnikami i dać się szantażować. Nawet płacąc tak wysoką cenę. Jeśli tego teraz nie zrobimy, to ta sprawa wróci po kolejnym przegranym meczu kadry lub następnej obrażającej nas Polaków wypowiedzi Beenhakkera. To się musi skończyć" - denerwuje się Greń.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj