Kadrowicze zatrzymali się w odosobnionym, położonym nieco na uboczu hotelu Leśny Dwór. Przyjechali tutaj w godzinach przedpołudniowych z Tychów. .
Działacze z kolei na swoją bazę wybrali położony przy terenach kieleckich targów hotel Tęczowy Młyn. Straszący z daleka różową elewacją, ale w środku urządzony elegancko i gustownie. Polskę obiegła informacja, że . Kto jak kto, ale oni mają do perfekcji opracowane owijanie w bawełnę. "Na pewno nie będziemy zajmować się tematem selekcjonera przed meczem z San Marino. A program obrad mamy tak gęsty, że nie wiem, czy w ogóle się wyrobimy ze wszystkim do wieczora. No to powiedziałem już panu te trzy zdania, o które pan prosił, prawda. Więcej pan nie usłyszy" - mówił Antoni Piechniczek w drodze na salę obrad.
>>>Zarząd PZPN za zwolnieniem Beenhakkera
. Przemknął tylko, zastrzegając już z odległości kilku metrów, że nie będzie się w ogóle wypowiadał.
Nawet Kazimierz Greń, który na Beenhakkera również po prostu nie może patrzeć, wypowiadał się dyplomatycznie i oględnie. ". To są niezwykle ważne tematy. Nie ukrywam, że wszystkich interesuje, co się dzieje wokół reprezentacji. Dlatego analiza gry kadry na pewno będzie tematem jednego z następnych posiedzeń za dwa lub trzy tygodnie. ".
Jeszcze kilka godzin wcześniej w rozmowie z DZIENNIKIEM Trzeba jak najszybciej przeciąć ten wrzód. Za takie dziadostwo nie można Beenhakkerowi płacić tak wielkich pieniędzy" - mówił wyjątkowo ostro Greń.
Oficjalny ton wypowiedzi działaczy zmienił się po tym, jak na kilka godzin zamknęli się oni na posiedzeniu. Nabrali wody w usta, ponieważ .
"Po co panowie tu w ogóle przyszli" - dziwił się rzecznik prasowy PZPN Andrzej Strejlau, który wyszedł na chwilę z sali obrad. "Zapewniam panów, że ani razu podczas obrad nie padło nawet nazwisko Beenhakker. Nikt się dziś tym nie będzie zajmował".
" - mówił mecenas Jacek Masiota, główny twórca budżetu. "W przyszłym roku wyniesie on 74 mln zł. Zawsze budżet układa się defensywnie i ostrożnie, nie zakładaliśmy więc wpływów za awansu do mistrzostwa świata. Nie należy w tym jednak szukać drugiego dna. A Beenhakkerem faktycznie w ogóle się nie zajmowaliśmy".
W obradach zarządu w dresie reprezentacji uczestniczył także zaproszony do sztabu szkoleniowego przez Beenhakkera Stefan Majewski. Tymczasem kilka kilometrów dalej w Leśnym Dworze panowała atmosfera maksymalnego sprężenia. Ten zresztą obrazek - maksymalnej mobilizacji przed meczem z amatorami - jest w sumie doskonałym podsumowaniem tych eliminacji.
" Wszyscy się wzajemnie mobilizujemy. Nawet niepotrzebna była jakaś specjalna rozmowa z trenerem, załatwiliśmy to we własnym gronie" - mówił Łukasz Załuska. Bramkarz Dundee United jednak prawdopodobnie dziś usiądzie na ławce rezerwowych, bo Łukasz Fabiański doszedł już do siebie po problemach z zatruciem pokarmowym.
"Już od kolacji po meczu w Belfaście pracujemy nad psychiką piłkarzy. Oni jednak doskonale wiedzą, co się dzieje. " - mówił asystent Beenhakkera Rafał Ulatowski.
Naprawdę trudno wywnioskować też, w jakim składzie zagrają Polacy. Wydaje się jednak, że selekcjoner nie będzie eksperymentował z taktyką. "" - mówił Ulatowski.
O 9 rano przed meczem na śniadanie z piłkarzami wybiera się prezes Lato. Na zarządzie z dużej chmury spadł mały deszcz, ale temat zwolnienia Beenhakkera powróci niebawem.