Po fatalnym meczu z Irlandią Północną Leo Beenhakker odprawił Artura Boruca do domu. Trener Celticu Neil Lennon mówi, że cała afera mocno przybiła reprezentanta Polski. "Ale wrócił tu, gdzie jest kochany" - dodaje. Lennon nie ukrywa, że "Borubar" jest czarnym charakterem w zespole Celticu i że każda drużyna takiej postaci potrzebuje.
"Wiadomo, że to twardy charakter, ale . Wrócił tu, gdzie jest kochany. Potrzebował kilku treningów, by wrócić do formy" - powiedział Lennon.
Po nieudanym występie w kadrze Boruc wrócił do Celticu i dobrze zaprezentował się w lidze szkockiej. Celtic pokonał Hamilton Academical 4:0, a Polak zagrał doskonale i uratował drużynę przed stratą gola przy stanie 2:0. "Jego obrona była fantastyczna. I to w sytuacji, gdy poza tym nie miał wiele do roboty. To pokazuje, że to co złe jest już za nim" - ocenia Lennon.
"Artur przejął po mnie rolę takiego złego chłopca w Celticu" - kończy były piłkarz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|