Były bramkarz reprezentacji Polski ostatnio częściej gra w kasynach niż na boisku. Jednak chyba nie idzie mu najlepiej. Wygląda na to, że zaczyna mu powoli brakować pieniędzy. Radosław Majdan oszczędza już na jedzeniu - przesiaduje wprawdzie w drogiej hotelowej restauracji, ale wymyka się stamtąd do fast fooda, żeby tanio coś przekąsić.
Ubrany w białą koszulę, krawat i emerycki blezerek, z okularami zakrywającymi przeszczepione włosy, Majdan udał się do KFC, gdzie zjadł syty, kaloryczny posiłek za okazyjną cenę 15 złotych, wliczając napój. Dopiero w pełnym żołądkiem wszedł do hotelu Hilton i zasiadł w lobby, żeby przejrzeć gazetę. Ponieważ w KFC zaspokoił już głód, w Hiltonie wytrzymał już tylko o jednej małej kawce - donosi "Super Express".
"Pan Majdan często bywa u nas w kasynie" - mówi pracownik hotelu. Jest podobno namiętnym graczem. Jak widać szczęście chyba mu nie sprzyja.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|