Dziennik Gazeta Prawana logo

Lato: Będą wyniki - będzie biznesklasa

8 czerwca 2009, 21:26
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Lato: Będą wyniki - będzie biznesklasa
Inne
"Gdyby to był mecz o wszystko, nawet samolot mogę im wyczarterować. Ale nie na spotkanie towarzyskie. Bez jaj! Za moich czasów mieliśmy najtańsze bilety i nikt nie narzekał. Jak będą takie wyniki jak tam, to będzie biznes klasa" - mówi DZIENNIKOWI Grzegorz Lato. Prezes PZPN opowiadao zgrupowaniu w RPA, przyszłości Beenhakkera i konflikcie z Bońkiem.

Do śmiechu mi nie jest, ale co? Mam płakać? Zgadzam się, że nie można tak przejść koło meczu jak niektórzy zawodnicy. OK. Przyjmuję wszystkie usprawiedliwienia piłkarzy, którzy do RPA nie polecieli. Choć jest to dla mnie dziwne, że spotkało to dziewięciu gości naraz. Jeśli Beenhakker to akceptuje, to jest to jego sprawa. Ja się do selekcji nie zamierzam włączać. Nie będę też piłkarzy tłumaczył. Powinni się sami tłumaczyć. Mają z czego. Chciałbym, żeby mnie dobrze zrozumieli: orzełek na koszulce to nie byle co. Ten symbol zobowiązuje. Trzeba zasuwać. Nie ma żadnych wytłumaczeń! Po takim występie jak w RPA chłopcy muszą się zmobilizować. Przecież nikt nikomu łaski nie robi, że na kadrę przyjeżdża.

Czytałem, że niby na zesłanie ich wysłaliśmy. Pozazdrościć takiego zesłania. Wyjazd na dziesięć dni, superhotel, na dodatek można się wypromować. Przyjechało kilkunastu młodych zawodników po to, by pokazać trenerowi, że i na nich można liczyć. Właśnie z myślą o nich powołaliśmy kadrę do lat 23, tak jak Anglicy czy Niemcy, abyśmy w 2012 r. mieli z kogo wybierać. Zobaczcie, jakie mamy warunki. O czym oni mówią? To jest termin FIFA. Wszyscy grają. Naprawdę za moich czasów nie było takiego narzekania.

Kto wie? Jeszcze nie rozmawiałem z nim na ten temat, bo zrobił sobie dłuższe wakacje po meczu z San Marino. W Polsce był raptem dwa tygodnie temu, ale mnie nie było. Usiądziemy sobie i porozmawiamy. W spotkaniu wezmą też udział Antek Piechniczek i cała plejada szkoleniowców.

Zostawmy to w spokoju.

Bądźmy poważni. Mamy cztery ciężkie mecze jesienią i wszystkie musimy wygrać. Jeśli będą jakiekolwiek zastrzeżenia do selekcjonera, pierwszy dowie się o nich Beenhakker. Na razie niczego złego się ode mnie nie dowiedział.

Oczywiście. Zmiana trenera w tym momencie byłaby nieodpowiedzialna. Słowacja, lider naszej grupy, też ma ciężkie mecze. Kwestia awansu nie jest przesądzona. Wygrywamy wszystko i za rok lecimy do RPA.

W żadnym razie! Trener musi mieć jednak autonomię. My zapewniamy mu komfortowe warunki pracy. No, może oprócz lotu w klasie biznes na zgrupowanie w RPA...

Nie żartujmy. 600 tys. zł więcej by to kosztowało. Gdyby to był mecz o wszystko, nawet samolot mogę im wyczarterować. Ale nie na spotkanie towarzyskie. Bez jaj! Za moich czasów mieliśmy najtańsze bilety i nikt nie narzekał. Dolecieliście do RPA? Źle było? O czym w ogóle mówimy? Nie jesteśmy Anglią ani Niemcami. Jak będą takie wyniki jak tam, to będzie biznesklasa.

To nie są nasze pieniądze. Wyjazd do RPA organizuje Sportfive. Od razu powiem, że za nasze panie sami płacimy. Ekipa mogła liczyć 40 osób. Pierwszeństwo miał Leo. Zabrał, kogo chciał. Do tego dochodzą sponsorzy. Telekomunikacja zrezygnowała w ostatniej chwili z dwóch miejsc, więc ja zaprosiłem dwie osoby, bo by przepadły pieniądze. Żadnej sensacji w tym nie ma.

Spotkałem się z nim podczas finału Ligi Mistrzów w Rzymie. I uczciwie mu powiedziałem: ja cię nie zaczepiam, po co mnie zaczepiasz? Gdybym chciał, tobym go tak zaczepił, że by się nie pozbierał. Teraz między nami wszystko jest OK.

Nie wiecie? Nie posłaliście żadnego paparazziego? Pewnie przyjdą zaraz zdjęcia. No bo przecież od bankietu do bankietu latałem. Oczywiście żartuję. Żadna to była wycieczka, tylko poważny kongres FIFA. Jak pan sobie wyobraża - że na 208 państw nie ma Polski? Tam wszyscy byli. Platini też. Zabrakło tylko trzech krajów. Muszę tam jeździć, i tyle. Lista obecności jest odczytywana. Mówią Polska, ja wstaję i podnoszę rękę.

To wciąga. Podoba mi się to.

Biuro prasowe mam. Biuro prawne mam. Stosunki z ministrem są w porządku. Nie ma nacisków na komisję licencyjną czy Wydział Dyscypliny. Skończyły się przepychanki. Nie masz papierów, nie masz kasy, to do widzenia.

Nic nie kombinowano. Czy ja dzwoniłem gdzieś? Billingi sprawdzajcie. Jak ja bym nacisk zrobił jakiś, to od razu mógłbym podpisać się pod dymisją, i do widzenia.

Na razie nie widzę dla niego miejsca. Niech Heniu odpocznie.

Prawda. I oni wtedy pytają: „Jaka Zima?”. A ja mówię: „Lato! Też na cztery litery”. Mam też drugi numer. Dzwonię i mówię: „Pan doktor?”. A w słuchawce: „Nie”. Ja wtedy: „To trzeba się było uczyć”. I dopiero po śmiechu rozpoznają, że to ja.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj