Dziennik Gazeta Prawana logo

Na razie Skorża trenuje Wisłę

23 lipca 2009, 19:18
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Po takim meczu wszyscy powinni wracać do Krakowa na piechotę!" - denerwował się na trybunach stadionu Levadii Tallin właściciel Wisły Bogusław Cupiał. Trudno się dziwić jego frustracji. Tak jak w środę zawodnicy Białej Gwiazdy nie skompromitowali się jeszcze nigdy.

Piłkarze przeprosili. Naprawdę mają za co. Sezon jest już stracony. Krakowianie mogą skoncentrować się jedynie na meczach ligowych, które na dodatek będą rozgrywane w Sosnowcu. Kibicom Wisły można więc tylko współczuć.

Cupiał nie ukrywał w Tallinie, że w klubie dojdzie do wielu zmian. Właściciel Wisły nie chce go zwalniać już teraz. Jeśli jednak Skorża sam poda się do dymisji, to zostanie ona przyjęta.

>>>Piłkarze Wisły przeprosili kibiców za porażkę

Tak więc do oczekiwanych zmian na razie nie doszło. W czwartek wiślacy normalnie trenowali. Zajęcia prowadził jeszcze Skorża. Jego losy wydają się już jednak przesądzone.

"To nie był wstyd. To była kompromitacja" - skwitował występ mistrzów Polski Smuda. "Nie pamiętam, żeby polska drużyna przegrała w takim stylu. Czy będę trenerem Wisły? Na razie odpoczywam. Bogusław Cupiał? Dzwonimy do siebie i sobie żartujemy, bo się lubimy".

Wiążąc się z Wisłą, mógłby sobie zamknąć drogę do trenowania kadry. Jeśli jednak Cupiał poprosiłby swojego przyjaciela o pomoc, to ten z pewnością mu nie odmówi.

Piłkarze są zadowoleni z pracy ze Skorżą, który doprowadził Wisłę do dwóch tytułów mistrza Polski. Trzeba pamiętać też, że wiosną wiślacy grali najładniejszą piłkę w lidze. Błąd popełniony podczas przygotowań do meczów z Levadią nie może przekreślić dwóch lat dobrej pracy.

- mówił w Tallinie jeden z tych, którzy zawiedli najbardziej, czyli Paweł Brożek. W ogóle w krakowskim zespole piłkarzy, którzy zagrali na swoim normalnym poziomie, było bardzo niewielu. W zasadzie tylko Radosław Sobolewski i Anderż Kirm prezentowali się w miarę przyzwoicie. Większość wiślaków miała wyraźne braki szybkościowe. Cupiała podczas meczu najbardziej denerwowała postawa Piotra Ćwielonga - piłkarza, który rok temu nie zawsze miał miejsce w składzie Ruchu Chorzów.

>>>Zobacz żenującą porażkę Wisły z Levadią

W Estonii wygraną Levadii przyjęto bardzo entuzjastycznie. Zdjęcia piłkarskie na pierwszych stronach gazet to tu naprawdę rzadkość, a we wczorajszych dziennikach ich nie brakowało. Mistrzowie Estonii mają na rok 2,5 mln zł. Wisła prawie 40 mln. W ekipie z Tallina część zawodników to amatorzy, którzy grę w piłkę łączą z pracą zawodową.

I to właśnie Estończycy powalczą z Debreczynem w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Wiślacy w Tallinie koncertowo zaprzepaścili szansę, jaką dał im Michel Platini. Wymarzona Champions League miała być w tym roku tak blisko, jak nigdy wcześniej. Okazało się jednak, że skończyło się jak zawsze - czyli szybkim odpadnięciem mistrza Polski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj