Dziennik Gazeta Prawana logo

Reprezentacja: Wrogiem jest brak czasu

12 sierpnia 2009, 09:13
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Mecz z Grekami jest dla naszej reprezentacji jedynym sprawdzianem przed wrześniowymi eliminacjami do mistrzostw świata. Dziś w Bydgoszczy przekonamy się, w jakiej formie są kadrowicze Leo. Czy nadal mamy co liczyć na awans, czy może powinniśmy przestać już marzyć o wyjeździe do RPA.

Leo Beenhakker do tej pory nie wspominał Bydgoszczy najlepiej. To tutaj poniósł pierwszą (jak się później okazało - nieostatnią) klęskę podczas pracy z reprezentacją Polski. To tutaj po porażce 1:3 z Finlandią polscy dziennikarze pierwszy raz usłyszeli żale na pierwszy raz zobaczyliśmy Holendra wyprowadzonego z równowagi.

Teraz kadra wraca do miasta nad Brdą, ale . Być może dlatego, że jak mówią w Bydgoszczy, stadion Zawiszy z 2006 r. i obecny to dwa zupełnie inne obiekty. Po modernizacji jest to obecnie jeden z najładniejszych stadionów w Polsce. Budynek klubowy i trybuna główna świecą nowością, murawa nie jest już tak koszmarnie nierówna jak trzy lata temu. Jest już pewne, że podczas spotkania z Grekami stadion będzie niemal pełny. Z 20 tys. biletów wczoraj w kasach zostało tylko 3,5 tys., a organizatorzy są przekonani, że sprzedadzą je tuż przed meczem.

. Nie było żadnych żartów, tylko krótkie, bardzo konkretne odpowiedzi na pytania. I to tylko przez kwadrans. "Ten stadion i tamten, na którym graliśmy z Finlandią, to zupełnie coś innego" - przyznał Leo - "Teraz i co dla nas najważniejsze, ma dobrą płytę. Nie do końca jest to stadion piłkarski, bo bieżnia świadczy o tym, że z tego stadionu korzystają też lekkoatleci, ale dla mnie to jest OK. Świetny obiekt".

Bydgoszcz przed laty była bardzo silnym ośrodkiem piłkarskim. Zawisza przez wiele sezonów grał w ekstraklasie i nawet jeszcze nie tak dawno temu zajmował tam miejsca w czołówce tabeli. Od dekady jednak w Bydgoszczy piłka upada coraz niżej. Aż żal, że na takim ładnym stadionie kibice mogą oglądać jedynie mecze II ligi. , który ma własną tablicę na Starym Mieście w alei sławnych bydgoszczan. Wątek historyczny obecny był także na wczorajszej konferencji prasowej. Gospodarze postanowili bowiem uhonorować jedynego bydgoszczanina występującego obecnie w reprezentacji - . Pierwszy trener wiślaka Stanisław Monterski wręczył mu pamiątkową koszulkę. "Jesteśmy dumni, że nasz wychowanek przywdział reprezentacyjny strój. powiedział sędziwy szkoleniowiec.

Łobodziński zdradził, jak w reprezentacji aklimatyzuje się francuski debiutant z Lille Ludovic Obraniak. "" - powiedział pomocnik. ". Proces aklimatyzacji toczy się bardzo dobrze. Naprawdę Ludo sprawia wrażenie zadowolonego".

Jego słowa potwierdził sam Leo. "Dla Obraniaka sytuacja, w której się znalazł, jest zupełnie nowa i trudna. Na razie nie mogę o nim zbyt wiele powiedzieć, dla nas też to jest nowa sytuacja. Pierwszy trening na pewno był dla niego stresujący. Piłkarsko trudno go oceniać. Generalnie moje pierwsze wrażenia są takie, że to bardzo sympatyczny chłopak i wielki profesjonalista. Wszyscy go ciepło przyjęli, odnoszę wrażenie, że sam się też tu dobrze czuje. . Na jakiej pozycji go widzę? Zobaczycie w czasie meczu z Grekami" - mówił selekcjoner. Beenhakker ma więc powody do radości, ale też zyskał nowe zmartwienie. Racing Santander rozwiązał kontrakt z Euzebiuszem Smolarkiem. "To jeszcze nie jest oficjalnie potwierdzone" - przekonywał Beenhakker. "I klub, i Ebi będą w stanie znaleźć dobre rozwiązanie. Co do niego samego, to zbytnio się nie martwię, bo na pewno da sobie radę. .

Jak się dowiedzieliśmy, Smolarek ma już dwie propozycje, w tym jedną z ligi holenderskiej. , choć wydaje się, że powrót do tego zespołu byłby dla Ebiego dobrym wyjściem. Dla Feyenoordu tak samo - przecież z powodu problemów finansowych szukają tam tylko darmowych zawodników, a właśnie takim stał się teraz Ebi. W meczu z Grekami Smolarek będzie miał okazję pokazać, że warto się o niego starać. "Grecja to jedna z najsilniejszych drużyn w Europie, dlatego ich wybraliśmy na przeciwnika. Mecz jest traktowany jako przygotowanie do wrześniowych spotkań. Naszym największym wrogiem jest brak czasu. Każdy dzień wykorzystujemy na przygotowania, rozmowy. - podkreślił Beenhakker.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj