Dziennik Gazeta Prawana logo

Kasperczak najlepszym kandydatem na prezesa PZPN

12 października 2007, 15:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie ma najmniejszych wątpliwości, kto jest najlepszym kandydatem na nowego szefa PZPN. To mający świetną opinię w piłkarskim środowisku Henryk Kasperczak. Co ważne, "Henri" jest gotów podjęcia się roli męża opatrznościowego polskiego futbolu.
Selekcjoner reprezentacji Senegalu mówi "Faktowi", co trzeba zrobić, żeby szybko i skutecznie uzdrowić sytuację. Kasperczak jest jedynym członkiem zarządu PZPN, który zachował się honorowo i złożył dymisję. Doświadczony, ceniony i lubiany szkoleniowiec nie chce firmować swoim nazwiskiem skompromitowanej piłkarskiej centrali.

"Zrobiłem to, co uważałem za słuszne. Opuściłem zarząd PZPN, żeby sprowokować dyskusję. Uważam, że teraz, jako niezależny obserwator, mogę jeszcze więcej zrobić dla dobra polskiej piłki. W tej chwili w PZPN są dwie frakcje: jedna ze strony ministerstwa sportu, druga reprezentująca zawieszony zarząd. Ja stoję z boku. Teraz trzeba zrobić wszystko, żeby doprowadzić do kompromisu" - podkreśla Kasperczak.

Doświadczony szkoleniowiec ma pomysł na to, jakie kroki trzeba podjąć, żeby ratować polski futbol przed jeszcze większą katastrofą.

"Po pierwsze: skończyć z korupcją w piłce, tą wśród piłkarzy, działaczy, a szczególnie sędziów. Musimy wreszcie oczyścić nasz futbol! Po drugie: musimy zrobić wszystko, żeby międzynarodowe piłkarskie władze nie zawiesiły naszego związku. Nasza reprezentacja ma przecież olbrzymie szanse awansu do mistrzostw Europy. Szkoda to zaprzepaścić! No i trzecia rzecz: szybki kompromis" - wykłada swoje poglądy "Henri".

Znany w piłkarskim świecie Kasperczak jako szef PZPN na pewno szybko poradziłby sobie z wszystkimi problemami. "Nie chcę gdybać. Mogą się tylko cieszyć, że w piłkarskim światku jestem obdarzany tak wielkim zaufaniem. Ważne jest przecież to, jak nas postrzegaj za granicą. Mamy wspaniałe piłkarskie tradycje. Nie możemy tego zaprzepaścić i doprowadzić do tego, żeby FIFA i UEFA nas zawiesiły" - mówi.

Przebywający na ogół we Francji (tam gra większość reprezentantów Senegalu) trener Kasperczak dokładnie śledzi to, co dzieje się w Polsce. Rozmawia z wieloma osobami. Gdyby został prezesem PZPN, to szybko zgromadziłby wokół siebie ludzi, którzy by mu pomogli. "W naszym futbolu jest wielu uczciwych i porządnych ludzi" - podkreśla Kasperczak.

Doświadczony szkoleniowiec jest ostatnio za pan brat z problemami. Podobnie jak w Polsce, tak i w Senegalu rząd ingeruje w sprawy piłkarskiego związku. Z tego względu kilku zawodników reprezentacji Lwów Terangi zbojkotowało środowy mecz z Beninem (wygrany 2:1). Trener reprezentacji Senegalu, jak może, mediuje między Senegalskim Związkiem Piłkarskim a ministerstwem.

Kasperczak dziś przylatuje do Polski. Będzie miał więcej czasu na spotkania i ważne rozmowy. "Trzeba się spieszyć, bo wciąż jeszcze możemy zostać zawieszeni przez FIFA" - mówi kandydat na prezesa PZPN.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj