"Z biznesowego punktu widzenia rozumiem PZPN, ponieważ koszulki z godłem narodowym można było kupić na straganach i łóżkach polowych bez żadnej kontroli. To wiązało się z brakiem wpływów do kasy związku. Teraz koszulka, na której jest umieszczone logo reprezentacji, jest opatentowana i sprzedaż jej replik będzie generować określone zyski. Ten argument przemawia do mnie, ponieważ udało się uporządkować dystrybucję i sprzedaż replik tych strojów" - powiedział PAP Listkiewicz.

Reklama

Jak przyznał, przepisy FIFA dopuszczają do użytku stroje zarówno z logo federacji, jak i z godłem.

"To powszechne zjawisko na świecie, choć znaczące reprezentacje, jak np. Anglicy czy Hiszpanie, mają do dyspozycji dwa rodzaje koszulek - z godłem i z logiem. Polacy są jednak tradycjonalistami i przed wprowadzeniem takich zmian przeprowadziłbym jakąś akcję informacyjną. Teraz natomiast kibice zostali zaskoczeni taką zmianą" - podkreślił były szef PZPN.

Drużyna narodowa w nowych uniformach, przygotowanych z myślą o Euro-2012, zaprezentuje się po raz pierwszy w piątkowym meczu towarzyskim z Włochami we Wrocławiu.

"Przyznaję, że stroje są teraz prawnie chronione i każdy, kto zechce produkować repliki potrzebuje zgody sponsora kadry i PZPN. Jeśli byłbym prezesem, dążyłbym do umieszczenia obu symboli na koszulkach, bo już wcześniej tak bywało. Trzeba również mieć na uwadze, że piłkarska centrala nie jest finansowana z budżetu państwa i dlatego może się rządzić swoimi prawami. Podobnie jest przecież m.in. z reprezentacją siatkówki, która w dużej mierze uzależniona jest od sponsorów. Jednak zawsze decydujące słowo należy do władz związku" - zakończył Listkiewicz.