Gdy w listopadzie na światło dzienne wypłynęły nagrania, z których wynikało, że w PZPN przy wyborze nowej siedziby mogło dochodzić do korupcji, wybuchła burza. Wszystko wskazuje na to, że prawdziwą bombę autor nagrań Grzegorz Kulikowski zostawił dla śledczych. Jak ujawnia w "Super Expressie" opinia publiczna nie poznała jeszcze wszystkiego.
Kulikowski mówi jednak, że całość materiału przekazał prokuraturze. Co jest na pozostałych taśmach?
- mówi "Super Expressowi" Kulikowski.
>>>Korupcja w PZPN? Prokuratura wszczyna śledztwo
Tłumaczy, że w listopadzie ubiegłego roku przekazał Kazimierzowi Greniowi, szefowi Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, inne taśmy. Wówczas jednak nie był pewien, co może ujawnić z tej sprawy. Dlatego, jak wyjaśnia, nie ujawniał w mediach zawartości pozostałych nagrań.
Kulikowski mówi wprost: i szczegółowo opisuje w jakich okolicznościach do tego doszło.
- precyzuje.
Czy były to duże kwoty?
- wyjaśnia Kulikowski.
Grzegorz Lato odpowiedział na zarzuty Kulikowskiego w specjalnym oświadczeniu.
- pisze Lato na stronie PZPN.
- dodaje prezes PZPN.
Grzegorz Lato zapowiada także złożenie w sądzie pozwu cywilnego o naruszenie dóbr osobistych.
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie potwierdziła "Super Expressowi", że śledztwo dotyczące tego, czy w PZPN mogło dojść do korupcji zostało przedłużone do 7 czerwca. Nie chciała podać jednak więcej informacji na ten temat.