W czwartek Lato, pełniący funkcję prezesa PZPN od października 2008 roku, poinformował w specjalnym oświadczeniu, że będzie ubiegał się o reelekcję.

Reklama

Jakie znacznie ma ta decyzja dla polskiego futbolu? To się okaże w październikowych wyborach. Nie wiadomo, czy prezes Lato wygra po raz drugi. Poczekajmy na nazwiskach innych kandydatów. Mam nadzieję, że będą takie osoby. Osobiście życzę obecnemu szefowi związku, aby miał z kim rywalizować. W przeciwnym razie byłaby to zła sytuacja dla PZPN. Gdy byłem szefem związku, najpierw miałem z kim rywalizować i swoją pierwszą kadencję uważam za udaną. Dopiero w drugiej, gdy nie było innych kandydatów, trochę się rozleniwiłem - wspomniał Listkiewicz, który rządził polskim futbolem w latach 1999-2008.

Sprawozdawczo-Wyborcze Walne Zgromadzenie Delegatów PZPN odbędzie się 26 października w Warszawie. Nazwiska wszystkich kandydatów zostaną ogłoszone 30 dni przed tym zjazdem.

Jak przyznał Listkiewicz, można było spodziewać się decyzji Laty o chęci kandydowania w kolejnych wyborach.

Nie jestem zaskoczony oświadczeniem szefa związku. To zresztą normalne. Gdy człowiek czegoś zasmakuje, to potem nie chce się z tym rozstawać. Przecież około 90 procent prezesów związków sportowych ubiega się o reelekcję. Nie rozumiem tylko zapisu w ustawie o sporcie, zgodnie z którym po dwóch kadencjach nie można kandydować po raz kolejny. To hucpa. Przecież niektórzy posłowie zasiadają wiele lat w parlamencie - podkreślił.

Lato jest konsekwentny. Mówił, że nie oddaje meczów walkowerem, zresztą ma pełne prawo kandydować. Status związku jest po jego stronie - dodał.

Jak Listkiewicz ocenia dotychczasowe działania szefa piłkarskiej centrali?

Były lepsze i gorsze momenty. Pracę PZPN ocenia się z reguły przez pryzmat wyników reprezentacji. Jeśli wygrywa, związek jest dobry. W razie porażek spada na działaczy krytyka (Polska zajęła ostatnie miejsce w grupie A Euro 2012 - PAP). Kolejne wybory szefa związku odbędą się dwa tygodnie po meczu Polski z Anglią w eliminacjach mistrzostw świata 2014. W przypadku zwycięstwa naszej reprezentacji w związku zapanuje euforia, ta świetna atmosfera udzieli się pewnie delegatom na zjazd - przyznał były prezes PZPN, który nie ukrywa, że myśli o powrocie do pracy we władzach federacji.

Reklama

Chciałbym pełnić funkcję koordynatora ds. międzynarodowych. Mam dobre kontakty w środowisku piłkarskim w Europie. Czy mógłbym pracować u boku Laty? Skoro przez cztery lata nie byłem potrzebny działaczom związku, to nie wiem, czy teraz będą chcieli zaproponować mi takie stanowisko - zaznaczył Listkiewicz.