Do przerwy polski zespół prowadził 2:0 po bramkach Bartosza Kapustki i Lewandowskiego z rzutu karnego.

Reklama

Wszystko mieliśmy pod kontrolą. Zdobyliśmy dwa gole, dwa razy trafialiśmy w poprzeczkę, a rywale nie mieli żadnej klarownej sytuacji. Przychodzi druga połowa i wszystko się odmienia. Kazachowie nas przycisnęli, a my spanikowaliśmy. Straciliśmy dwie bramki i próbowaliśmy się podnieść, ale czegoś zabrakło – ocenił napastnik biało-czerwonych.

Po zmianie stron gra reprezentacji Polski diametralnie się zmieniła. W efekcie gospodarze doprowadzili do wyrównania.

Szkoda straconych punktów. Zwycięstwa w takich meczach mogą być małym kroczkiem do przodu. Chociaż myślę, że w tej grupie będzie sporo remisów. Nauczyliśmy się w Astanie, że niezależnie, czy jest pierwsza, czy 88. minuta, nie wolno odpuszczać - podkreślił.

Chyba prowadzenie nas rozluźniło. Nie ma co ukrywać, że wkradła się zbyt duża pewność siebie i przekonanie, że na pewno wygramy. Zimny prysznic nam się przyda. Nawet jak się prowadzi 2:0 albo 3:0, trzeba cisnąć dalej – przekonywał.

Napastnik Bayernu Monachium mówił, że po udanym występie na mistrzostwach Europy, w eliminacjach mundialu rywale będą się wyjątkowo mobilizować na mecze z biało-czerwonymi.

Nie możemy tak do tego podchodzić. Nie możemy się czuć, jak drużyna, która na mundialu walczyć będzie o medale. Musimy grać w tych eliminacjach tak, jak w poprzednich. Widać, że bez pełnego zaangażowania ciężko będzie urwać punkt. Czasami trzeba będzie po prostu walczyć, przepchnąć przeciwnika – tłumaczył.

Sędzia pokazał w sumie 10 żółtych kartek (cztery Polakom, sześć Kazachom).

Reklama

Gospodarze może nie grali ostro, może nie twardo, ale próbowali faulować. Spóźniali się z interwencjami i później starali się ratować. Tak to będzie wyglądało w tych meczach. Nikt nie odpuści, nikt się nie położy. A jak przeciwnik leży na deskach, to trzeba go po prostu dobić – podkreślił Lewandowski.

Tym samym podopieczni Adama Nawałki nieudanie rozpoczęli eliminacje MŚ 2018.

Trzeba cały czas walczy nie na 100, ale na 110 procent. Mam nadzieję, że ten remis nie będzie nic znaczył pod koniec eliminacji. Chciałbym odrobić te dwa punkty już w najbliższych meczach w Warszawie – zakończył Lewandowski.