Po porażce 0:4 z Danią w Kopenhadze trener Adam Nawałka mówił, licząc na poprawę gry piłkarzy w kolejnym spotkaniu, że po burzy jest najlepsze powietrze. Jak się panu oddychało podczas meczu z Kazachstanem?
Chwilami obraz gry nie był zachwycający...
Wystarczy spojrzeć na naszą grupę eliminacyjną. Z pierwszego koszyka losowani byli Rumuni, którzy zajmują dopiero czwarte miejsce, bez żadnych szans awansu.
Mówił pan kiedyś, że porażka to spokój, pokora i niepewność. Natomiast po zwycięstwie każdy ma tak dużo pewności siebie, że ciężko nad ludźmi zapanować. Czy po wcześniejszych zwycięstwach i w efekcie piątym miejscu w rankingu FIFA nie poczuliśmy się zbyt pewnie?
Pan i sztab trenerski tak, ale czy piłkarze również?
Dwa ostatnie spotkania kadry pokazały, jak bardzo potrzebny jest tej drużynie Grzegorz Krychowiak. Oczywiście w takiej formie jak np. podczas Euro 2016.
Zgodzi się pan z opinią, że mamy mniej opcji w reprezentacji i skromniejsze rezerwy niż np. rok temu? Wówczas z nadziejami patrzyliśmy na przyszłość Bartosza Kapustki, Mariusza Stępińskiego czy Pawła Dawidowicza. Teraz na tych zawodników nie możemy - przynajmniej na razie - liczyć. A tłumu nowych zdolnych raczej nie widać.
Czy przed październikowymi meczami - z Armenią na wyjeździe i Czarnogórą u siebie - możemy być takimi optymistami, jak jeszcze kilka miesięcy temu? Wówczas pytanie brzmiało - kiedy awansujemy, a nie czy w ogóle?