Dziennik Gazeta Prawana logo

Kamil Grosicki: Mogliśmy wygrać z Włocmi. Nie udało się. Bardzo boli ten stracony gol

15 października 2018, 07:57
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Zawodnik reprezentacji Polski Kamil Grosicki (L), bramkarz reprezentacji Włoch Gianluigi Donnarumma (P) i Alessandro Florenzi (C)
Zawodnik reprezentacji Polski Kamil Grosicki (L), bramkarz reprezentacji Włoch Gianluigi Donnarumma (P) i Alessandro Florenzi (C)/PAP
Gdyby nie Wojciech Szczęsny i słaba skuteczność rywali, to mecz z Włochami zakończyłby się pogromem. Porażka 0:1 to najniższy wymiar kary. Jednak Kamil Grosicki uważa, że była szansa na zwycięstwo z reprezentacją Italii.

Kamil Grosicki (pomocnik reprezentacji Polski): "Uważam, że stworzyliśmy sobie sytuacje, które powinniśmy wykorzystać i mogliśmy nawet wygrać. Nie udało się. Bardzo boli ten stracony gol. Jest w nas pewna blokada, nie możemy przełamać się od mistrzostw świata. Wierzę, że wrócą jeszcze chwile radości. Co do mojej sytuacji, od razu miałem myśl, by uderzać bez przyjęcia, wewnętrzną częścią stopy. Niestety, źle trafiłem w piłkę, piętą, dlatego poszybowała w środek bramki, a włoski bramkarz nie miał problemu z obroną. Od trenera zależy, jaką taktyką gramy. W drugiej połowie nasza gra wyglądała jednak nieco lepiej, bo stwarzaliśmy sobie okazje. Czeka nas wiele pracy, ale potencjał w tej drużynie jest. Szkoda, że żegnamy się z dywizją A, bo zawsze chce się grać z najlepszymi. Przed nami kwalifikacje mistrzostw Europy i w nich musimy zaprezentować się jak najlepiej".

Arkadiusz Milik (napastnik reprezentacji Polski): "Z pewnością nie zasługiwaliśmy dziś na zwycięstwo, bo Włosi byli lepszym zespołem, kontrolowali przebieg spotkania. Myślę jednak, że mogliśmy ten mecz zremisować. Bardzo szkoda bramki straconej w takich okolicznościach, w doliczonym czasie gry. Co do naszego ustawienia i jego zmiany, zawsze decyzje w tym zakresie należą do trenera. Chcemy realizować nakreślone nam założenia jak najlepiej, jednak czasami nie wszystko wychodzi i było to dziś widać. Nie umieliśmy dłużej utrzymać się przy piłce, a także wyprowadzać kontrataków, gdy byliśmy w niskiej obronie. Nie ma się jednak sensu załamywać, trzeba patrzeć w przyszłość".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj