Wydarzenia w tym regionie spowodowały, że trzeba było rozważyć przeniesienie spotkania do innego miasta lub nawet jego odwołanie. Ostatecznie jednak gospodarze zapewnili, że podróżujący do Izraela piłkarze i kibice będą bezpieczni.

Z własnego doświadczenia przekazywałem zawodnikom, że wygląda to trochę inaczej niż w przekazach medialnych. To dawało mi pewien spokój - powiedział selekcjoner biało-czerwonych Jerzy Brzęczek.

Obaw o bezpieczeństwo w polskim obozie nie ma, za to niespokojna może być aura. Choć jeszcze w czwartek w Jerozolimie było ponad 30 stopni i świeciło słońce, w piątek po południu pogoda się popsuła. Temperatura spadła o ponad 10 stopni i wiele wskazuje na to, że biało-czerwoni rywalizować będą w deszczu, a może nawet w trakcie burzy.

Podopieczni Brzęczka są już pewni miejsca w Euro 2020. Są na czele grupy G z 19 punktami, trzema przewagi nad Austrią i ośmioma nad Izraelem, Macedonią Północną i Słowenią. Biało-czerwoni walczą jeszcze o to, aby w grudniowym losowaniu fazy grupowej znaleźć się w pierwszym koszyku.

"To będzie sprawdzian charakteru drużyny. Bez względu na to, jaka jest sytuacja, jaki jest mecz, trzeba dawać z siebie wszystko. To bardzo ważny etap dla naszego zespołu" - zaznaczył Brzęczek.

Izrael ma jeszcze teoretyczną szansę na awans z drugiego miejsca w grupie eliminacji, jednak trudno się spodziewać, aby obecny wicelider Austria przegrał oba pozostałe mecze - z Macedonią Północną i zamykającą tabelę Łotwą.

Spotkanie rozpocznie się o godzinie 20.45 polskiego czasu (21.45 lokalnego).