Do 76. minuty finału Pucharu Polski było spokojnie. Ale tylko do tego czasu. Najpierw z sektora Legii poleciały race wymierzone w trybuny zajmowane przez kibiców Wisły. Chwilę później kibole przewrócili ogrodzenie i wdarli się na murawę. Sędzia przerwał mecz.
Policja i ochrona stadionu w Bełchatowie w ciągu kilkunastu minut poradziła sobie z krewkimi "fanami" piłki. Kibole wrócili na trybuny, a sędzia wznowił mecz, doliczając do regulaminowego czasu gry ponad 10 minut.
Straty mogły być jednak większe. Race spadły obok samochodu - nagrody dla najlepszego zawodnika spotkania, który ustawiono pomiędzy trybunami kibiców Legii i Wisły. A samochód to nie byle jaki, bo firma Remes ufundowała Mercedesa klasy C wartego ponad 100 tysięcy złotych.
Jest jednak duża szansa, że uczestnicy zamieszek na stadionie zostaną szybko złapani. Policja strzelała w ich kierunku pociskami z farbą, przez co powinni być łatwi do namierzenia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|