Dziennik Gazeta Prawana logo

Ebi, nie zmarnuj kariery!

4 lipca 2008, 02:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Euzebiusz Smolarek tak pokochał Hiszpanię, że za nic w świecie nie chce się stamtąd ruszyć. Napastnik reprezentacji Polski ani myśli spełniać zachcianek prezesów Racingu Santander, którzy najchętniej szybko sprzedaliby go do FC Toulouse. Czy nie zmarnuje sobie w ten sposób kariery? - pyta "Fakt".

"Mój syn jest szczęśliwy w Racingu. Nikt nie powiedział mu tam, że są z niego niezadowoleni. Nie wiem, skąd wzięła się informacja o Tuluzie, ale to nie jest klub dla mojego syna. On ma trzyletni kontrakt z Racingiem i nie ma zamiaru ruszać się z Santander" - powiedział ojciec piłkarza Włodzimierz.

Kiedy po ostatnim meczu biało-czerwonych na Euro 2008, przeciwko Chorwacji, pytaliśmy piłkarza, co będzie z jego przyszłością, obruszył się: "A co ma być? To prasa w Hiszpanii pisze, że gdzieś odchodzę, ale ja nie znam hiszpańskiego, więc nie wiem, co tam piszą... "

Jednak, w przeciwieństwie do tego co mówi Smolarek, nie tylko gazety o tym piszą. Rozmawiają także prezesi. W ostatnich dniach sternik Racingu Francisco Pernia skontaktował się z Ebim i jego menedżerem, żeby pospieszyli się z decyzją i dogadali wreszcie w sprawie indywidualnego kontraktu. Racing czeka bowiem na pieniądze, aby dokonać wzmocnień przed startem w Pucharze UEFA.

W tym tygodniu kontrakt z klubem z Kantabrii podpisze napastnik Jonathan Pereira. Racing dogadał się z Villarreal w sprawie rocznego wypożyczenia 21-latka. Pereira w poprzednim sezonie był najlepszym piłkarzem drugoligowego Racingu Ferrol, dla którego strzelił 11 goli.

Pieniądze z transferu Smolarka przydałyby się także na sfinansowanie drogiego kontraktu Florenta Sinamy Pongolle. Prezes Pernia i trener Juan Lopez Muniz już w czerwcu ustalili, że Francuz będzie transferowym celem numer jeden Racingu. Trzeba jednak znaleźć fundusze na wypożyczenie go z Atletico Madryt.

Klub z Tuluzy nie jest może najmocniejszym zespołem w Europie, ale może Ebi, mając w perspektywie siedzenie na ławce rezerwowych, powinien poważnie przemyśleć ofertę z Francji. Bo życie w Hiszpanii jest może fajne, ale zbliżają się eliminacje do mistrzostw świata i Leo Beenhakker potrzebuje piłkarzy gotowych do gry. Już przed mistrzostwami Europy selekcjoner borykał się problemami - kilka największych gwiazd naszej kadry siedziało w swoich klubach na ławkach rezerwowych. Wydawało się, że takie kłopoty nie grożą Smolarkowi. Mówiło się raczej, że kwestią czasu są coraz lepsze kluby w jego karierze. Ale po słabym występie Polski na mistrzostwach Europy po Ebiego nie ustawiły się długie kolejki.

Może więc warto pójść w ślady Dariusza Dudki, który nie przebierał, nie wybrzydzał, wybrał malutkie Auxerre, w którym będzie miał okazję grać co tydzień przeciwko bardzo silnym klubom Ligue 1.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj