Dziennik Gazeta Prawana logo

Piłkarz Barcelony: Nie jesteśmy wcale faworytami

12 sierpnia 2008, 00:55
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Już jutro Wisła Kraków zagra o Ligę Mistrzów z Barceloną. "To nie będzie łatwe spotkanie. Wisła to dobry, poukładany zespół. Dlatego nie uważam, że jesteśmy zdecydowanymi faworytami" - komplementuje rywali piłkarz Barcy Seydou Keita na łamach DZIENNIKA.

.

Oby, ale nie zapowiada się łatwe spotkanie. Wisła to dobry, poukładany zespół i - tak jak my - za cel stawia sobie awans do Ligi Mistrzów. Dlatego nie uważam, że jesteśmy zdecydowanymi faworytami. Obie drużyny mają po 50 procent szans. Co oczywiście nie zwalnia nas z obowiązku wygrania.

Będzie wesoło i przyjemnie, jeśli się uda. Ale, żeby tak się stało trzeba walczyć, biegać i strzelać tak jakby mecz z Polakami był finałem Champions League, a nie III rundą eliminacyjną. Musimy dać z siebie wszystko, żeby Wisła nas nie zaskoczyła!

A czym mamy się martwić? Wygraliśmy wszystkie sparingi, strzeliliśmy mnóstwo goli, omijały nas kontuzje. Poza tym wy dziennikarze widzicie tylko pierwsze piętnaście minut treningu. Wtedy nawet trzeba się rozluźnić i pośmiać.

Tu nie chodzi o konkretnego rywala, czy nazwisko jakiegoś piłkarza. Chodzi o zrobienie użytku z pracy wykonanej w okresie przygotowawczym. Stąd wzięły się te długie i częste wyjazdy. Potrzebujemy powtarzalności, bo nie da się ukryć, że w sezonie będą ważniejsze i trudniejsze mecze niż ten jutrzejszy.

Kto jest aktualnie w lepszej dyspozycji przekonamy się w środę na Camp Nou.

Zobaczymy. Publiczność jest jak drużyna - ma swoje lepsze i gorsze momenty. W sezonie zdarzają sie niestety ogórkowe okresy i trzeba się z tym pogodzić. Mam nadzieję, że późna pora meczu i w związku z tym mniejszy upał, zachęcą kibiców do przyjścia na stadion.

Oczywiście, że tak. Klub dokonał bardzo dobrego wyboru. Wszyscy nowi są wzmocnieniem, a nie uzupełnieniem. Choć na pewno potrzebujemy więcej czasu na zgranie.

Ciężko trenuję, a trener podejmuje słuszne decyzje. Guardiola jest dodatkową wartością tego zespołu, więc mogę się tylko cieszyć kiedy mi ufa i docenia moje umiejętności. I nie ważne czy zagram - tak jak w Sevilli - na skrzydle czy na ulubionej pozycji środkowego pomocnika. Dla mnie najważniejsze są regularne występy. A Yaya spokojnie mógłby grać obok mnie. Nie widzę tu żadnego problemu.

To wspaniałe mieć taką rodzinę. Momo to wielki talent. Gra na tej samej pozycji co ja, więc często razem na boisku stanowimy o sile linii środkowej reprezentacji Mali. Mam nadzieję, że w przyszłości Momo zostanie kapitanem drużyny narodowej. I to na długie lata.

Pewnie. Pierwszy to legenda w afrykańskim futbolu, były selekcjoner Mali. Drugi to świetny obrońca, kumpel z czasów mojej gry w Lens.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj