Michał Listkiewicz chłodzi rozgrzane głowy. "Pozycja Leo Beenhakkera na stanowisku selekcjonera polskiej reprezentacji jest niezagrożona. Nie ma mowy o żadnych nerwowych reakcjach" - zapewnia prezes PZPN. Wygląda na to, że Beenhakker może spać spokojnie. Żeby związek go zwolnił, musiałby wydarzyć się jakiś kataklizm.
Listkiewicz przypomina, że nie można nerwowo reagować po jednym słabszym meczu. "Gdybyśmy reagowali nerwowo, to w ciągu roku mielibyśmy pięciu trenerów. Ktoś musi zachować trochę zimnej krwi" - mówi.
Wygląda na to, że pozycja Beenhakkera nie jest zagrożona i kropka. "Dwa lata temu też się źle zaczęło. Z Finlandią przegraliśmy 1:3 i chciało się płakać. Potem z Serbią był remis 1:1 i po dwóch meczach mieliśmy tylko jeden punkt. Ale ostatecznie cieszyliśmy się z awansu. Spokojnie więc poczekajmy na kolejne mecze" - kończy Listkiewicz na łamach "Gazety Krakowskiej".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane