Sebastian Szałachowski jest prawdziwym pechowcem. Kontuzja, której nabawił się w meczu z Cracovią okazała się na tyle poważna, że noga pomocnika Legii znalazła się w stabilizatorze podtrzymywany przez cztery śruby, który piłkarz będzie nosił od dziesięciu do dwunastu tygodni.
Zabieg miał miejsce w tej samej austriackiej klinice, w której po 18-miesięcznej kuracji udało się wyleczyć poprzedni uraz.
Zawodnik do wyboru miał różne opcje zabiegu. Wybrano tę najbezpieczniejszą, po której piłkarz najszybciej będzie mógł wrócić do gry. Na nodze Sebastiana Szałachowskiego znalazł się więc stabilizator podtrzymywany przez cztery śruby, które piłkarz będzie nosił od dziesięciu do dwunastu tygodni - piszą SportoweFakty.pl.
Zgodnie z pierwszymi prognozami pomocnik Legii najwcześniej zagra na wiosnę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|