Polska reprezentacja nie ma trenera od końca grudnia, gdy PZPN rozwiązał kontrakt z Sousą na jego prośbę. Portugalczyk natychmiast został szkoleniowcem Flamengo Rio de Janeiro.

Reklama

Wydaje mi się, że im szybciej zapadnie decyzja o wyborze, tym lepiej. Po drugie, trzeba było na zebraniu zarządu związku, które miało miejsce choćby w minionym tygodniu, ustalić podstawową rzecz - czy zatrudniamy trenera zagranicznego, czy krajowego. A odpowiedź powinna brzmieć - polskiego - powiedział Piechniczek.

Sousa się na nas wypiął, to teraz Polak

Wspominał czas pracy Portugalczyka z biało-czerwonymi w niezbyt jasnych kolorach.

Pamiętamy, jak Sousa podchodził do swojej pracy. Biliśmy mu brawo, mówiono, że elegancki, elokwentny, przystojny. Potem było coraz gorzej, wreszcie na końcu wypiął się na nas. W związku z tym, że czujemy się urażeni jako kibice, trenerzy, piłkarze, działacze, możemy podjąć decyzję, że przez parę lat kadrę będzie prowadził Polak - zaznaczył.

Reklama

Nowy trener kadry będzie miał niewiele czasu, ponieważ 24 marca reprezentację czeka w Moskwie półfinałowy mecz barażowy z Rosją o awans do mistrzostw świata. Jeżeli Polacy zwyciężą, zmierzą się w decydującym spotkaniu 29 marca w Chorzowie z lepszym z pary Szwecja - Czechy.

Liczy się każdy tydzień, każdy dzień. Należy wziąć szkoleniowca, który zna tych piłkarzy, a oni jego. Bo będzie tylko krótkie zgrupowanie, kilka treningów, a ciekawość nowego trenera może być ważniejsza niż mecz, który musimy wygrać za wszelką cenę. To wymaga koncentracji, znajomości zasad obowiązujących u trenera. Czekają nas mecze o udział w MŚ. Nie ma większej skali ważności, a my zwlekamy, co świadczy o - delikatnie mówiąc - naiwności, że "może się uda". Jeśli nie zrobimy wszystkiego profesjonalnie, to się nie uda. A wybór jest daleki od profesjonalizmu. To jest dyletanctwo, brak logicznego myślenia i rozsądku - ocenił.

Reklama

Nawałka naturalnym kandydatem

Piechniczek jako selekcjoner dwukrotnie wprowadził polską reprezentację do mundialu - w 1982 roku w Hiszpanii zajął z nią trzecie miejsce, a cztery lata później w Meksyku jego zespół zakończył występ na 1/8 finału. 79-letni trener przyznał, że naturalnym kandydatem na selekcjonera jest Adam Nawałka, który już z reprezentacją pracował.

Tylko, że jego nie można przestawiać jak niepotrzebny mebel czy odsuwać na bok. Jeśli się dogadaliśmy, to zaczyna robotę, a jeśli nie - to nie - zaznaczył.

Podkreślił, że liczy na świętowanie awansu po meczu na Stadionie Śląskim.

Ja już szykuję "bryczkę" na wyjazd do Chorzowa - zakończył z uśmiechem były selekcjoner.