Nie ma co ukrywać. Piłkarze grający w polskiej lidze lubią się zabawić i nie unikają suto zakrapianych imprez. Libacja, w której wzięli udział kadrowicze we Lwowie, to nic nadzwyczajnego. "Takich spraw w każdym klubie jest po kilka w roku" - przyznaje trener Arki Czesław Michniewicz.
Najgorsze jest jednak coś innego. "Ci, którym to przeszkadza, nie są akceptowani" - wyjawia Michniewicz.
Czy można temu jakoś zaradzić? "To błędne koło. Nie chcę być adwokatem Stefana Majewskiego, ale to facet z zasadami. I śmiem twierdzić, że te zasady spowodowały jego odejście z Cracovii. Że gdyby przymykał oko na niektóre sprawy, pracowałby tam do dziś. Powiem więcej, w wielu klubach nagradza się trenerów za ukręcanie łba takim sprawom" - mówi były trener Lecha.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|