Dziennik Gazeta Prawana logo

Szymon Marciniak: Doświadczeni arbitrzy do dogrywki nie dopuszczają

26 grudnia 2022, 11:55
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Szymon Marciniak
<p>Szymon Marciniak</p>/Newspix
Szymon Marciniak, który prowadził finał mistrzostw świata Argentyna - Francja, zdaje sobie sprawę, że udział w tym meczu był możliwy również dzięki odpadnięciu polskich piłkarzy w 1/8 finału. "Często wpływ na to, gdzie dojdzie sędzia w turnieju, ma reprezentacja jego kraju" - dodał.

Polska ekipa sędziowska zebrała wiele pochwał za prowadzenie na stadionie Lusajl w Katarze finału tegorocznych mistrzostw świata, w którym Argentyna triumfowała po rzutach karnych. Prawie 42-letniemu Marciniakowi pomagali jako asystenci: syn byłego znanego arbitra i prezesa PZPN Michała Listkiewicza - Tomasz oraz Paweł Sokolnicki. Za ekipę VAR odpowiedzialny był Tomasz Kwiatkowski.

Marciniak, który po powrocie z Kataru - razem ze swoimi współpracownikami - spotkał się w siedzibie PZPN z grupą dziennikarzy, zdaje sobie sprawę, że nie mógłby sędziować tak ważnego meczu, gdyby polscy piłkarze awansowali co najmniej do półfinału (odpadli w 1/8 finału po porażce 1:3 z Francją).

- powiedział.

- dodał.

Już wcześniej były przesłanki, które pozwalały wierzyć, że to właśnie Polacy dostaną wymarzony finał.

- dodał.

Kiedy polscy sędziowie dowiedzieli się o swojej nominacji na finał?

- przyznał najsłynniejszy obecnie polski arbiter.

Jak dodał, rzadko był tak skoncentrowany jak w finale.

- podkreślił Marciniak.

Polska ekipa sędziowska prowadziła wcześniej mecze z udziałem obu drużyn - Francji z Danią w fazie grupowej i Argentyny z Australią w 1/8 finału. Jak przyznał Marciniak, dzięki temu w finale było łatwiej.

przyznał.

Przy okazji przypomniał popularny w kręgach sędziowskich żart.

- uśmiechnął się Marciniak.

Dogrywka finału MŚ w Katarze będzie mu się jednak kojarzyć bardzo miło.

- przypomniał.

- dodał wzruszony Marciniak.

Jak przyznał, po meczu doszło w szatni do miłej sytuacji z... telefonicznym udziałem Zbigniewa Bońka.

- wspomniał.

Zapewnił jednak, że on i koledzy z sędziowskiej obsady "znają swoje miejsce w szeregu".

- podkreślił.

Wśród wielu pochwał znalazły się nieliczne, mniej pochlebne recenzje w niektórych mediach francuskich. Marciniak na stwierdzenie, że chyba już nie zechce w przyszłości odwiedzić Paryża, odparł bez zastanowienia: .

Notował i rozmawiał Maciej Białek

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSędzia skrzywdziła Ekwador. Kompromitujący błąd Tori Penso na mundialu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj