Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak Lech uratował remis z ŁKS

18 kwietnia 2009, 12:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Na fotelu lidera polskiej ekstraklasy rozsiadła się w piątek Legia Warszawa. Lech próbował dziś zrobić wszystko, by siedziała tam tylko jeden dzień. ”Kolejorz” podejmował u siebie ŁKS Łódź i chociaż był zdecydowanym faworytem, niewiele brakowało, by przegrał. Już w doliczonym czasie gry Bosacki zapewnił Lechowi remis 1:1.


Bramki: Kujawa (43'), Bosacki (90'+2')

Przed meczem odbyła się krótka uroczystość związana z przyznaniem Polsce prawa do organizacji Euro 2012.

Lech od początku narzucił swoje tempo gry, ale nie potrafił stworzyć dogodnej sytuacji. Co prawda w 5. minucie była okazja, gdy po dośrodkowaniu Stilicia z rzutu rożnego piłka leciała w kierunku Arboledy, ale obrońcy gości wybili ją na aut.

Piętnaście minut po rozpoczęciu spotkania świetną okazję mieli łodzianie. Piłka trafiła po dośrodkowaniu Hajty z prawej strony boiska do Świerczewskiego, ten strzelił, ale piłka po rykoszecie poleciała na rzut rożny.

Kilka minut później sam na sam z bramkarzem ŁKS znalazł się Lewandowski. Wyparło jednak zaryzykował, wyszedł z bramki i uratował łodzian przed stratą bramki.

Bramkę z szesnastu metrów, a w dodatku po rykoszecie, zdobył Kujawa. Szybka kontra po stracie bramki, strzelał Wilk, ale bramkarz ŁKS nie dał się pokonać. Wilk próbował jeszcze raz, ale Wptarło znów obronił.

Tuż po przerwie padła bramka dla Lecha. Stilić uderzył z 18 metra, Wyparło wybił piłkę... prosto pod nogi Lewandowskiego. Lechita przytomnie posłał futbolówkę do bramki, ale sędzia odgwizdał spalnego.

Trener Lecha Franciszek Smuda postawił na jedną kartę, wprowadzając kolejnych ofensywnych piłkarzy na murawę. Pojawił się również po czterech tygodniach przerwy Rafał Murawski, który w tym meczu miał jeszcze odpoczywać. Zmiany jednak niewiele pomogły - w ekipie lidera brakowało przede wszystkim egzekutora, jakim jest kontuzjowany obecnie Hernan Rengifo.

Gospodarze musieli się odkryć, a to stwarzało łodzianom okazje do kontrataków. Po jednym z nich Czerkas powinien podwyższyć na 2:0 - był sam na sam z Krzysztofem Kotorowskim, ale niepotrzebnie podawał do Jakuba Biskupa i bramkarz Lecha wykazał się niesamowitą intuicją.

Sędzia doliczył 4 minuty do regulaminowego czasu gry i wtedy Lech udowodnił, że naprawdę potrafi grać do końcca. Zamieszanie w polu karnym skutecznie wykorzystał Bosacki.

Lech: Kotorowski, Kikut, Bosacki, Arboleda, Djurdjević (61' - Cueto), Peszko, Injać (68' - Murawski), Bandrowski (77' - Tanevski), Wilk, Stilić, Lewandowski

ŁKS: Wyparło, Kujawa (63' - Ognjanović), Radżius, Papeckys, Kascelan, Hajto, Świerczewski (27' - Drumlak), Smoliński, Sierant, Biskup,Czerkas


Bramki: Cvirik (25' - samobójcza), Zabłocki (33')


Bramki: Banaś (52'), Jarka (58')


Bramki: M. Lacić (26'), M. Cetnarski (44'), D. Nowak (64')

Piast Gliwice - Legia Warszawa 0:1, Cracovia - Śląsk Wrocław 1:1

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj