Śledzę występy Kamila, to jest zawodnik, którego miałem już w drużynie. Muszę przyznać, że ostatnio też zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Teraz go nie
powołałem, bo mam innych zawodników na tę pozycję. Ale niewykluczone, że Kosowski znajdzie się w mojej drużynie na mecze październikowe z Czechami i Słowacją.
To nie jest tak, że nie wiedziałem, że taki zawodnik istnieje. Przeciwnie, byłem cały czas na bieżąco. Czasami tak bywa, że dobry zawodnik nie gra w kadrze. Tak było w przypadku Seweryna. To
była moja decyzja, stawiałem na innych, równie dobrych.
Zmieniła się sytuacja w zespole. Z powodu dyskwalifikacji wypadł Kuba Wawrzyniak, na którego stawiałem i który mnie nie zawodził. Nie wiem, jak w meczu o stawkę spisze się na pozycji
obrońcy Jacek Krzynówek. Musiałem mieć alternatywę i dlatego zaprosiłem Gancarczyka. Ja naprawdę doskonale wiem, co się dzieje z polskimi zawodnikami i w jakiej są formie. Odrabiam swoje
lekcje systematycznie.
Wszystko się zgadza, ale daj mi, mój przyjacielu, alternatywę. Kogo mam powołać? Owszem, jest kilku utalentowanych zawodników, którzy mają szansę wskoczyć na międzynarodowy poziom i już
wybijają się ponad przeciętność, ale ja teraz nie miałem czasu na przeprowadzanie rewolucji. Na tych napastników stawiałem we wcześniejszych meczach eliminacyjnych, sprawdzili się w grupie
i wciąż mam do nich zaufanie. Wierzę, że właśnie oni wciąż mogą strzelać gole dla Polski.
Mówi się, że będzie pan jednak zadowolony nawet z czterech punktów. Cztery punkty mnie nie ucieszą. Gramy o sześć. I nie wyobrażam sobie, abyśmy ich nie zdobyli. Moim zdaniem tylko dwa
najbliższe zwycięstwa pozwolą nam nadal realnie myśleć o mundialu.