W lutym 2022 na rozkaz Władimir Putin rozpętał pełnoskalową wojnę w Ukrainie. Piłkarska reprezentacja Rosji oraz rosyjskie kluby zostały przez FIFA i UEFA wykluczone ze wszystkich rozgrywek.
Serbowie się wyłamali
Nikt w Europie nie chciał grać z Rosjanami nawet towarzysko. Nikt oprócz Serbów. Czwartkowe spotkanie było zapowiadane przez Rosjan jako "braterski pojedynek". Na trybunach, na zaproszenie szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa, gościł się minister spraw zagranicznych Serbii Ivica Daczic.
Mecz nie mógł się lepiej ułożyć dla Rosjan. Już w 21. po faulu w polu karnym Milan Gajic został ukarany czerwoną kartką i Serbowie grali w osłabieniu. Gospodarze bardzo szybko wykorzystali grę w przewadze.
4:0 to najniższy wymiar kary
Chwilę po opuszczeniu boiska przez Gajica Anton Miranczuk wykorzystał 'jedenastkę" i dał prowadzenie swojej drużynie. Jeszcze przed przerwą na 2:0 podwyższył Maksim Osipienko (32).
W drugiej połowie kolejne bramki dla reprezentacji Rosji zdobyli Aleksiej Miranczuk (55) oraz Iwan Sergiejew (90+1).
Skończyło się na czterech golach, ale Rosjanie spokojnie mogli strzelić ich więcej. Zawiodła ich jednak skuteczności.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
